MON: nie stawialiśmy zadań kontrwywiadowi ws. gen. Skrzypczaka

prot, PAP
07.11.2009 , aktualizacja: 07.11.2009 13:03
A A A Drukuj
- MON nie stawiało żadnych zadań Służbie Kontrwywiadu Wojskowego ws. domniemanego badania majątku gen. Waldemara Skrzypczaka - oświadczył resort obrony dodając, że minister Bogdan Klich zażąda od SKW informacji na ten temat. SKW nie potwierdza, ani nie zaprzecza, by podejmowała takie działania.
Gen. Waldemar Skrzypczak
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Gen. Waldemar Skrzypczak
Według sobotniej "Rzeczpospolitej", w połowie października w Kołobrzegu, gdzie przez wiele lat mieszkał były dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak, pojawili się funkcjonariusze SKW. W urzędach miejskim, powiatowym i gminnym mieli szukać informacji dotyczących majątku generała.

Miało chodzić o kilka nieruchomości leżących na terenie powiatu. - Ministerstwo Obrony Narodowej nie stawiało żadnych zadań Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Dziś minister Bogdan Klich polecił szefowi SKW przygotowanie szczegółowej informacji na ten temat - oświadczył w reakcji na artykuł rzecznik MON Robert Rochowicz.

Dyrektor gabinetu szefa SKW płk Krzysztof Dusza napisał, że SKW "z zasady nie udziela żadnych informacji o prowadzeniu konkretnych czynności służbowych wobec jakichkolwiek osób. W związku z tym SKW nie potwierdza i nie zaprzecza informacjom zawartym we wspomnianym artykule". SKW podkreśla, że jej działania "zawsze i w każdym przypadku realizowane są na podstawie i w granicach prawa".

Skrzypczak, który we wrześniu - po ostrym konflikcie z ministrem obrony narodowej - postanowił odejść z armii (chodziło o jego wypowiedzi nt. zaniedbań wojskowych urzędników przy dostarczaniu sprzętu do Afganistanu), jest zaskoczony sprawą. Twierdzi, że z początku nie wierzył, by miano go obecnie sprawdzać. - Jeżeli mnie inwigilują, to jestem tym zaskoczony. Było przecież wiele okazji, by mnie prześwietlać, gdy byłem w służbie. Motyw jest jeden. Zemsta. Trzeba ustalić, kto za tym stoi, kto wydał polecenie służbom. - powiedział "Rzeczpospolitej".

Podziel się