
Policja otoczyła 16-kondygnacyjny budynek w śródmieściu Orlando, w którym słyszano odgłosy strzałów. Policja potwierdza śmierć jednej osoby.
Agencje - powołując się na strażaków - pisały wcześniej o dwóch ofiarach śmiertelnych, jednak te doniesienia okazały się nieprawdziwe. Kilku osobom udzielono pomocy, kilka osób zostało przewiezionych do szpitala.
Szybko ewakuowano już ostatnią grupę pracowników. Wcześniej były doniesienia od osób dzwoniących z budynku, że ludzie barykadowali się w biurach.
Policja przez jakiś czas szukała sprawcy strzelaniny.
Napastnik był groźny i uzbrojony Policja szybko zidentyfikowała napastnika jako 40-letniego Jasona Rodrgueza, który zatrudniony był kiedyś w budynku. - Jest groźny i uzbrojony - mówiła Barbara Jones, rzeczniczka miejscowej policji.
Według informacji policji, Rodriguez został przed dwoma laty zwolniony z pracy w pracowni architektonicznej, w której w piątek zaczął strzelać. Po strzelaninie uciekł i schronił się w domu matki. Oddał się w ręce policji, gdy funkcjonariusze zauważyli go przez okno i kazali mu wyjść.
Brak na razie jakichkolwiek informacji o motywach sprawcy.
Według niepotwierdzonych informacji, do strzelaniny doszło na czwartym piętrze; niektóre źródła mówią o strzałach na dwóch różnych piętrach.
Zamknięte są pobliska droga międzystanowa i okoliczne szkoły.