Przyczyną ostatnich awarii prądu w największym w regionie łódzkim szpitalu położniczo-ginekologicznym - Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki mogło być niesprawne zasilanie. Kontrola przeprowadzona przez urząd wojewódzki wykazała, że zasilacze awaryjne w szpitalu są zużyte, drogi ewakuacyjne - źle oznakowane, a oświetlenie - niekompletne - dowiedziało się Radio TOK FM.
Nadzór budowlany ocenił, że zasilacze awaryjne UPS są wyeksploatowane i nie spełniają swojej funkcji. Chodzi o zasilanie, które włącza się zanim zostanie uruchomiony agregat prądotwórczy, aby zapewnić płynność w dostawie prądu.
- Spadki napięcia w szpitalu mogły być spowodowane tym, że zasilacze były zużyte - potwierdza Jacek Raczyński z zarządzania kryzysowego w łódzkim urzędzie wojewódzkim.
Instytut nie sprawdzał regularnie przewodów instalacji awaryjnej. Badanie powinno się wykonywać raz na pięć lat, ale w szpitalu nikt się tym nie przejmował.
Kontrola nie stwierdziła, co było główną przyczyną awarii, która kilka tygodni temu sparaliżowała na dwa dni pracę szpitala. - Nastąpił zbieg różnych okoliczności - mówi Raczyński. Przyczynę awarii mają ostatecznie wyjaśnić technicy ze szpitala, którzy o pomoc poprosili energetyków.
Matka Polka musi poprawić także oznakowanie drogi awaryjnej. W niektórych miejscach strzałki oznaczające drogę ewakuacji urywają się. - Jeśli strzałka jest raz na dwieście metrów, można się zgubić - nie ma wątpliwości Raczyński.
Klatki awaryjne i korytarze są też źle oświetlone. Żarówek albo nie ma w ogóle, albo są przepalone.
Wyniki kontroli wysłano do ministerstwa zdrowia z prośbą o nadzór nad placówką.