"Przełożeni zabronili mi pouczać. Ma być mandat" [WIDEO]

bard, Tomasz Nowak TOK FM
04.11.2009 , aktualizacja: 16.08.2010 16:28
A A A Drukuj
Fot. Robert Górecki / AG - funkcjonariusze Straży Miejskiej Fot. Robert Górecki / AG Fot. Robert Górecki / AG - funkcjonariusze Straży Miejskiej
- Nie mam możliwości pouczenia. Przełożeni mi zakazali - taką odpowiedź usłyszał jeden z czytelników serwisu Alert24. Poprosił, by strażnik nie wystawiał mu mandatu za złe parkowanie. Zwierzchnicy funkcjonariusza twierdzą, że nigdy takich zakazów nie było.


- Zatrzymałem się na góra 15 minut i jak wróciłem samochodu już nie było - opowiada pan Michał. Chwilę potem kierowca zauważył, że stanął w miejscu niedozwolonym i najprawdopodobniej jego samochód został odholowany. Po wykonaniu telefonu do straży miejskiej okazało, się że przypuszczenia pana Michała się potwierdziły. Nasz czytelnik pojechał więc na ulicę Mokotowską 67A, do oddziału straży miejskiej w Warszawie. Po godzinie czekania w kolejce, mężczyźnie udało się podejść do okienka, w którym załatwia się wszystkie formalności związane z odholowanymi samochodami.

Strażnik miejski poinformował kierowcę, że za holowanie musi zapłacić 388 zł oraz mandat: 100 zł za niezastosowanie się do zakazu. - Uznałem, że kwota 388 zł to wystarczająca kara i dlatego zapytałem czy zamiast mandatu strażnik mógłby mnie pouczyć - pisze do nas pan Michał. W odpowiedzi strażnik oświadczył, że nie może pouczać ponieważ zabronili mu tego przełożeni. "Ale prawo panu na to pozwala?" dopytywał pan Michał. "Tak prawo mi pozwala ale przełożeni nie" odpowiada strażnik na nagraniu, które dostaliśmy na alert24.

- Nigdy takich wytycznych nie było.- twierdzi zastępca naczelnika Ogólnomiejskiego Oddziału Straży Miejskiej w Warszawie Zbigniew Kąkol.



Na dowód swoich słów Kąkol przytacza statystyki. W miejscu gdzie pan Michał zarejestrował całą rozmowę w tym półroczu 465 z ponad 2,5 tys. postępowań zakończyło się właśnie pouczeniem. Zdaniem naczelnika w tym przypadku funkcjonariusz użył takiego stwierdzenia bo chciał po prostu uciąć dyskusję z kierowcą. - Podczas tej rozmowy funkcjonariusz zachował się nieprofesjonalnie. Nawet nie zadał sobie trudu, żeby zapytać dlaczego popełniono wykroczenie - dodaje Kąkol.

Teoretycznie kodeks wykroczeń przewiduje różne kary. Między innymi karę nagany - nazywaną potocznie "pouczeniem" - i karę grzywny. Zgodnie z prawem w każdym przypadku to funkcjonariusz ocenia, która sankcja najbardziej odpowiada rozmiarowi wykroczenia. - Nieoficjalnie mówi się jednak, że policjanci i strażnicy miejscy często dostają polecenia by z kary nagany nie korzystać - mówi prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego Łukasz Chojniak. Uznawana jest ona po prostu za nieskuteczną. Tymczasem zdaniem prawnika nagminne karanie mandatem za nawet błahe przewinienia może przynieść odwrotny skutek.- Automatyczne stosowanie kary grzywny, może stwarzać wrażenie, że państwo chce zarobić na obywatelu. - dodaje Chojniak.

W serwisie policyjni.pl także: Ma dwoje dzieci ze swoją 22-letnia córką



Zobacz więcej na temat:

Podziel się