Grupa związkowców, głównie z NSZZ "Solidarność" regionu Śląsko-Dąbrowskiego, pikietuje siedzibę resortu zdrowia w Warszawie. Przyczyną ich protestu jest zbyt niskie finansowanie świadczeń medycznych w ich województwie, a także w całej Polsce.
Protestujący przed ministerstwem - według szacunków dziennikarzy jest ich około 160, natomiast organizatorzy podają liczbę ponad 250 - trzymają czarne flagi, część jest ubrana w kostiumy z namalowanym szkieletem, który ma symbolizować śmierć.
Osoby te trzymają tabliczki z napisem: "czekam w kolejce do lekarza". Związkowcy przynieśli także na noszach kukłę pacjenta z trupią czaszką i napisem: "Zaufałem Ewie Kopacz".
Szpitalne długi
W komunikacie zapowiadającym pikietę napisano, że "związkowcy są wstrząśnięci" sytuacją szpitali w regionie śląsko-dąbrowskim, gdzie "na świadczenia szpitalne brakuje ok. 300 mln zł".
Jak mówią, w tej chwili w szpitalach wykonywane są wyłącznie zabiegi ratujące życie, natomiast wszystkie planowe zostały wstrzymane z powodu braku środków w oddziale NFZ. Delegacja związkowców przekazała do resortu zdrowia petycję, w której domagają się m.in. dodatkowych pieniędzy na leczenie.