Skutki uboczne szczepionki A/H1N1. Kopacz: Część danych "utajniona"

- Gdybym miała sto procent pewności, że ta szczepionka jest panaceum na świńską grupę, to na pewno kupiłabym ją - mówiła Ewa Kopacz w TOK FM. Minister tłumaczyła, że jej resort nie wykupił szczepionek na A/H1N1, bo firmy farmaceutyczne prowadzą swoistą grę, a część informacji "jest utajniona".
- Twierdzę, że badania nad tą szczepionką trwały zbyt krótko - mówiła Kopacz i podkreślała, że jako "człowiek i lekarz" musi mieć "pewność, jakie będą skutki podania szczepionki".

Szczepionka przeciw grypie nie jest dostatecznie sprawdzona? | wideo


Koncerny utajniły informacje?

Minister zaznaczyła, że koncerny farmaceutyczne utajniają część danych na temat działania szczepionki. Zaznaczyła, że chodzi tu zwłaszcza o późno występujące efekty uboczne. - Te informacje są niedostępne. Koncerny ich nie podały, to jest dziwne - mówiła.

- Z jednej strony jestem lekarzem i ministrem, z drugiej strony politykiem. Jako polityk tracę na decyzji (wstrzymania się od zakupu szczepionki - red.), ale jako lekarz nie mogę sobie na to pozwolić - mówiła w Radiu TOK FM Kopacz.

Ekspert: Późnych efektów po prostu nie da się określić

Ukrywanie jakichś informacji przez koncerny jest jednak w tym wypadku bardzo wątpliwe. "Późne efekty" mają to do siebie, że występują długo po podaniu szczepionki i dlatego nie mogły jeszcze zostać rozpoznane. Masowe szczepienia w pierwszych krajach rozpoczęto zaledwie dwa tygodnie temu.

- W Niemczech szczepienia dopiero wprowadzono, w niektórych regionach kraju jeszcze ich nie ma. Stąd nie mamy na razie wielu danych (na temat skutków ubocznych - red.) - mówi dziennikowi "Polska" dr Sabine Reiter z niemieckiego instytutu zajmującego się badaniem szczepionki na A/H1N1. - Ze szwedzkich badań wynika, że "wczesne" efekty uboczne rzeczywiście są, ale nie występują często i nie są poważne. To m.in. sporadyczne przypadki gorączki, wysypki i bóli stawów - dodaje ekspert.

Według niej "ryzyko skutków ubocznych istnieje zawsze", ale dopóki nie zostanie zaszczepiona większa liczba osób, nie da się go określić.

Tamiflu jest, ale nie wiadomo ile. Bo to "tajemnica"

Kopacz z dużym dystansem patrzy na lęk pacjentów przed świńską grypą. Polityk podkreśliła, że Polska jest przygotowana na walkę z wirusem. - Mieliśmy 182 przypadki świńskiej grypy i ani jednego zgonu - tłumaczyła.

Jednocześnie, jak zapewniła minister, resort ma "pod dostatkiem" Tamiflu, leku zwalczającego wirus grypy. Jak dotąd Ministerstwo nie poinformowało jednak, ile zapasów tego leku mamy. Wczoraj w TVN24 Przemysław Guła, dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, mówił, że "to tajemnica".

- Wymuszanie zakupu kolejnego preparatu, czyli szczepionki, jest niepotrzebnym "wywieraniem presji" na państwo - zakończyła Kopacz w TOK FM.