Vaclav Klaus: Podpisałem Traktat Lizboński

Prezydent Czech podpisał Traktat z Lizbony. Na tę decyzje czekała cała Unia Europejska. Vaclav Klaus zaznaczył jednak: - Nie zgadzam się z treścią traktatu. Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem. - Skończył się nasz bieg z przeszkodami - powiedział z kolei szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
"Nie mogę zgodzić się z jego treścią, skoro poprzez wejście Traktatu Lizbońskiego w życie, wbrew politycznemu poglądowi Trybunału Konstytucyjnego, Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem. Ta zmiana - na dziś i na przyszłość - legitymizuje dążenia tej części naszego społeczeństwa, dla której sprawa naszej narodowej i państwowej egzystencji nie jest obojętna i która nie chce się z tym rezultatem pogodzić" - głosi oświadczenie prezydenta.

"Informuję, że Traktat Lizboński podpisałem dziś o godzinie 15" - napisał na zakończenie Klaus.

"Bieg z przeszkodami"

- Droga, którą przebyliśmy była, jak bieg z przeszkodami, ale teraz ostatnia z nich została usunięta - skomentował doniesienia Barroso. - To wspaniała wiadomość. Wiadomość, na którą czekaliśmy tak długo - wtórował przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Z kolei premier przewodniczącej UE Szwecji Frederik Reinfeldt zapowiedział zwołanie "tak szybko, jak to będzie możliwe" nadzwyczajnego szczytu UE, który poświęcony będzie wyborowi nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji.

Czechy były ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie ratyfikował traktatu z Lizbony. Dzisiaj jednak w tej sprawie zapadła decyzja czeskiego Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie pokrzyżowali plany rodzimych eurosceptyków i potwierdzili, że traktat jest zgodny z czeską konstytucją.

Po tym wyroku Gordon Brown, premier Wielkiej Brytanii powiedział: "Mam nadzieję, że ratyfikacja nastąpi jak najszybciej. Wierzę, że Europa może odłożyć konstytucyjne i instytucjonalne debaty na bok i... że wreszcie możemy zmierzyć się z problemami, które czekają na Unię".

Europa naciskała na Klausa

Prezydenta Klausa do podpisania traktatu przekonywali liderzy polityczni z całego kontynentu, m.in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, szef Komisji Europejskiej Jose Barroso czy Fredrik Reinfeldt, premier Szwecji.

Polityk od początku nie ukrywał swojej niechęci do traktatu i sceptycyzmu do dalszej integracji Czech z Unią Europejską.

Przeważyła Karta Prawa Podstawowych

Mimo, że Traktat Lizboński już dawno zatwierdziły obie izby czeskiego parlamentu, Klaus zwlekał z ratyfikacją. Prezydent domagał się uzupełnienia tekstu traktatu zastrzeżeniem, które ograniczy obowiązywanie Karty Praw Podstawowych wobec Republiki Czeskiej - by, jak tłumaczył - wyeliminować groźbę zgłaszania w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości roszczeń majątkowych wysiedlonych po wojnie Niemców.

W stronę federacji

Co to oznacza dla UE? Od stycznia 2010 r. Unia zacznie być rządzona wedle nowych, zmodyfikowanych zasad. Pojawi się m.in. urząd prezydenta UE, a zdecydowanie więcej decyzji niż dotychczas będzie podejmowanych przez unijną Radę zwykłą większością głosów, nie zaś w drodze jednomyślnej akceptacji, trudnej do osiągnięcia.

Unia Europejska idzie w stronę federacji. Traktat Lizboński nie zwiększa wprawdzie siły Komisji Europejskiej, zwiększa natomiast pozycję Rady. Dodatkową władzę daje parlamentom narodowym. Zwiększa też siłę Parlamentu Europejskiego.