- Jeśli nic naszej drużyny nie zburzy, to na pewno zagramy w play-off - powiedział po pogromie 79:46 Polonii 2011 w Warszawie trener Znicza Jarosław Dariusz Szczubiał.
Optymizm doświadczonego szkoleniowca nie wynika z sobotniego zwycięstwa, bo koszykarze Polonii 2011 - beniaminka i najsłabszego na razie zespołu PLK - zagrali fatalnie i w takiej dyspozycji rozbiłby ich każdy. Znicz do przerwy wygrywał 38:19, w trzeciej kwarcie 57:24, a w końcówce 72:33!
Słabość gospodarzy świetnie wykorzystywał silny i skoczny Jeremy Chappel - rzucający z USA ustanowił ligowy rekord sezonu, zdobywając 36 punktów, i miał także 11 zbiórek, cztery asysty, pięć przechwytów, blok i tylko jedną stratę.
Znicz od przegranej inauguracji z Asseco Prokomem Gdynia ani razu nie wystąpił w najsilniejszym składzie, lecz wygrał czwarty mecz z rzędu i awansował na czwarte miejsce w tabeli, w której wyprzedzają go tylko medaliści poprzedniego sezonu. Czy tak dobry początek zwiększył ambicje drużyny?
- Przed ligą niewiele wiedziałem o sile rywali, ale i tak wyznaczyłem zespołowi cel wyższy niż większość ekspertów. Uznałem, że powinien to być awans do play-off i myślę, że stać nas na to, żeby to osiągnąć - mówi Szczubiał.
- Naszą siłą jest klasa, świeżość i dynamika zawodników z USA, ale oni tworzą z Polakami fantastyczną drużynę. Jest duch, zespół chce wygrywać. Jeśli nic naszej drużyny nie zburzy, to na pewno zagramy w play-off - zapowiedział trener Znicza.
Szczubiałowi należy się pochwała za dobre wyselekcjonowanie Amerykanów - Mays, Chappel i kontuzjowany John Williamson to wyróżniający się zestaw w spadających standardach PLK.
W niedzielę Znicz zagra u siebie ze słabą Kotwicą Kołobrzeg i powinien wygrać piąty mecz z rzędu. Kolejni przeciwnicy będą coraz trudniejsi i czas pokaże, czy Znicz będzie w stanie podgryzać drużyny z czołówki. Prokom w 1. kolejce rozbił drużynę Szczubiała 98:65 w Jarosławiu.