Zobacz akcję Ginobilego na Z Czuba.tv »- Nietoperze są czasami nosicielami wścieklizny i dlatego musiałem przyjąć szczepionkę. I nie był to niestety jeden zastrzyk - napisał Ginobili w swoim profilu na Facebooku. - Nie róbcie tego w domu... czy gdziekolwiek. Unikajcie kontaktu z nietoperzami, skunksami, szopami, szczurami, czy innymi podobnymi zwierzętami - dodał Argentyńczyk.
W piątek, w hali w San Antonio, ssak wielkości dłoni pojawił się nad parkietem w pierwszej kwarcie. Sędziowie przerwali mecz. Ginobili popatrzył, przymierzył i w pierwszej próbie nietoperza znokautował. "Zagranie" wzbudziło ogromną owację, a Argentyńczyk przekazał nietoperza ochroniarzom i po zdezynfekowaniu ręki wrócił do gry.
Koszykarz nie wyrządził krzywdy nietoperzowi - zwierzę zostało wyniesione z hali i odleciało o własnych siłach. Nie można jednak było go zbadać i stąd konieczność szczepionki.
- Gdyby ktoś opowiadał tą historię, można byłoby go uznać za kłamcę - powiedział trener drużyny z San Antonio Gregg Popovich. - To niewiarygodna noc Halloween. Legenda Manu rośnie, on nigdy nie przestanie zadziwiać.
- Kiedy nie możesz robić wsadów, musisz znaleźć inny sposób na trafienie do wiadomości - stwierdził Ginobili, którego coraz częściej nękają kontuzje. W piątek Argentyńczyk zdobył 13 punktów, a Spurs wygrali 113:94 i po trzech meczach mają bilans 2-1.