PRZEGLĄD PRASY. Pomocnik reprezentacji Polski Mariusz Lewandowski w obawie przed epidemią świńskiej grypy odesłał żonę i dzieci do Polski. - Zabroniłem w ogóle żonie wychodzić z domu - powiedział piłkarz "Super Expressowi"
- Zamknięto kina i teatry. Oblężenie przeżywają apteki - mówi o sytuacji w Doniecku pomocnik Szachtara. - Brakuje lekarstw. Masakra.
Mariusz Lewandowski spokojny jest jednak o własne zdrowie. - Zanim wybuchła epidemia, klubowy lekarz podał nam odpowiednie medykamenty, aby nas zabezpieczyć. Codziennie podawane nam są witaminy - mówi. - Żonę i dzieci odsyłam jednak do Polski. Już zdecydowałem.
Piłkarz Szachtara odniósł się też do nominacji Franciszka Smudy. W kadrze nowego selekcjonera próżno szukać nazwiska Lewandowskiego. - Nie panikuję, nie robię problemu. Nic się złego nie dzieje - mówi ze spokojem etatowy wcześniej reprezentant Polski.