Wczoraj na konferencji prasowej minister zdrowia
Ewa Kopacz podkreślała, że polski rząd kupi szczepionki, gdy będzie wiadomo,
jakie będą jej późniejsze skutki , także dla kobiet w ciąży. - Jeśli będziemy mieli pełną gwarancję od producentów szczepionki zaczniemy ją sprowadzać - tłumaczyła. Kopacz zwróciła uwagę, że w tej chwili firmy produkujące szczepionkę nie biorą odpowiedzialności za jej bezpieczeństwo.
Bolesław Piecha, lekarz z zawodu, podkreślił w Radiu Zet, że szczepionka przeciwko wirusowi grypy A/H1N1 ma międzynarodowe gwarancje, więc minister Ewa Kopacz nie ma się czego obawiać. Podobnego zdania są
eksperci wypowiadający się dla dzisiejszej "Gazety Wyborczej".
- Dla mnie sytuacja jest niezrozumiała - mówi dr Leszek Szenborn, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego. - Komitet Pandemiczny WHO 30 października ogłosił pozytywną rekomendację szczepionki przeciw A/H1N1 także dla kobiet w ciąży - mówi z kolei dr Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń w Narodowym Instytucie Leków.
Czy są pieniądze w budżecie? Bolesław Piecha zwraca uwagę, że na rynku nie ma wystarczającej ilości szczepionki, dlatego poszczególne rządy same dokonują zakupów. - To mnie niepokoi, czy rząd zabezpieczył wystarczającą ilość środków finansowych w budżecie, żeby tę szczepionkę kupić? A nie czekać, czy kobiety ciężarne potwierdzą skuteczność, bo tego się nigdy nie doczekają - podkreślał w rozmowie z Moniką Olejnik.
Poseł
PiS tłumaczy, że rząd powinien powiedzieć konkretnie, jaką ilość szczepionek kupuje i dla jakiej konkretnej grupy (personelu medycznego, osób z grupy ryzyka itp.).
Polityk podkreśla, że rząd Donalda Tuska na razie czeka, co się stanie. - Te działania mogą być spóźnione. Po co nam szczepionka, jak epidemia zacznie wygasać? - zastanawia się Piecha.