Palikot: Uratowałem głowę Chlebowskiemu

Janusz Palikot jest przekonany, że składając wniosek o usunięcie z partii Zbigniewa Chlebowskiego, przyczynił się do tego, że b. przewodniczący klubu PO został jedynie zawieszony, a nie wyrzucony z PO. - Gdyby on sam był pewien swego, to zachowałby się spokojnie i nie atakował innych - mówi Palikot w dzienniku ?Polska The Times?.
Palikot: Buzek wrócił, Miller wrócił, może Chlebowski też wróci | wideo
- Jest rzeczą niemoralną, że ktoś kto sam nie potrafi rozliczyć się ze swojej kampanii nagle zażądał ode mnie odejścia z partii - tak Zbigniew Chlebowski zaatakował Janusza Palikota w wywiadzie dla "Newsweeka". - Ja niemoralny? Ja jestem akurat podsłuchiwany przez CBA od trzech lat i gdyby tam był choć jeden mój telefon na Cypr, Curacao czy innego raju podatkowego, to już dawno Kaczyński z Kamińskim zrobiliby przeciek do prasy - odpowiada Chlebowskiemu lubelski poseł w dzienniku "Polska".

Chlebowski w wywiadzie dla "Newsweeka" zaatakował także stworzoną przez Palikota komisję "Przyjazne Państwo", którą lobbyści mają być szczególnie zainteresowani. - Posiedzenia komisji "Przyjazne Państwo" na szczęście nie odbywają się na cmentarzu i są nagrywane - odpowiada Palikot.

Wiceprzewodniczący klubu PO jest przekonany, że pomógł Chlebowskiemu. - Jeśli Zbyszek nie rozumie, że wnioskiem o usunięcie go z partii uratowałem mu głowę, to naprawdę niech założy firmę pogrzebową z Sobiesiakiem i handluje trumnami - wyjaśnia.

"Wysłałem mu SMS-a"

Zbigniew Chlebowski w wywiadach prasowych żalił się, że niektórzy koledzy odwrócili się od niego, choć w sensie prawnym nic nielegalnego nie zrobił. Szczególnie polityk ma żal właśnie do Palikota. - Wysłałem mu SMS-a, bo on do mnie napisał z prośba, żeby mu pomóc, żebym go bronił. Odpisałem, że mogę go bronić, ale w granicach rozsądku, a nie koleżeńskiej zmowy, bo to jest droga donikąd - tłumaczy Palikot.