Zbigniew Chlebowski powiedział dziennikowi "Polska", że bardzo przeżywa aferę hazardową. - Tyle razy, ile przez ostatni miesiąc, to jeszcze nigdy w życiu nie płakałem - wyznaje. Mówi, że miał myśli samobójcze, ale na szczęście rodzina bardzo go wspiera. - Wiem teraz dobrze, dla kogo warto żyć - mówi.
Tłumaczy, że wszystkie jego kłopoty wynikają z "nadgorliwości i braku asertywności". - Wiele razy myślałem sobie potem: Zbyszek, ty głupku, dwoma zdaniami zmarnowałeś swoją gigantyczną karierę. Bo ja głupio obiecywałem, żeby mieć kogoś z głowy. Za słowami nie kryły się czyny - opowiada. Dlatego też, powiedział słynne zdanie: "Na 90 proc., Rysiu, załatwię".
Chlebowski żałuje, że po aferze zwołał konferencję prasową. - To był mój wielki błąd. Wszyscy widzieli, że się potwornie pociłem - mówi.
Przypadkowe spotkanie Chlebowski ujawnił również szczegóły swojego spotkania z Ryszardem Sobiesiakiem na cmentarzu. - To było przypadkowe spotkanie. Mięliśmy się spotkać w Świdnicy, ale wygodniej mi było umówić się w Marcinowicach. Spotkaliśmy się na stacji, a on przylega do cmentarza. Tam jest pochowana moja siostra. Jestem na tym cmentarzu przynajmniej raz w tygodniu - tłumaczy.
Czytaj cały wywiad w dzienniku "Polska">>