Na konferencji prasowej w Brukseli, po zakończeniu szczytu UE, premier poproszony został o odniesienie się do wyników sondażu TNS OBOP dla telewizyjnego programu Forum, według których 69 proc. respondentów poparło pomysł przeprowadzenia konfrontacji jego i Kamińskiego przed komisją śledczą.
Wszystko w rękach komisji - To mogłoby być w sensie widowiska ciekawe, więc... Nie sądzę, żeby komisja śledcza kierowała się tego typu wskazaniami - powiedział. - Ja już powiedziałem i więcej nie będę do tego tematu wracał. Jeśli komisja śledcza zadecyduje, że jest taka potrzeba, ja oczywiście będę do dyspozycji - zapowiedział Tusk.
Gotowość do konfrontacji z premierem zgłosił Kamiński w związku z tym, że wersje - jego i Tuska - ich rozmowy z 14 sierpnia różnią się.
Tego dnia były szef CBA przedstawił premierowi informację i materiały Biura dotyczące tego, że w pracach nad nowelizacją ustawy o grach i zakładach wzajemnych politycy PO: ówczesny minister sportu
Mirosław Drzewiecki i ówczesny szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski, mieli podejmować działania na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, a zmiany w projekcie mogły narazić
budżet państwa na straty.
Kto kłamie? Po wybuchu tzw. afery hazardowej - gdy Kamiński zawiadomił o sprawie także prezydenta i władze parlamentu - Tusk wyjaśniał, że na spotkaniu tym otrzymał od szefa CBA jedynie materiał analityczny i zalecenie, że trzeba zabezpieczyć proces legislacyjny.
Według premiera, Kamiński nie widział wtedy podstaw do skierowania sprawy do prokuratury. Jednak - zdaniem b. szefa CBA - w tej sprawie premier "mija się z prawdą".
Kamiński relacjonował, że powiedział wtedy premierowi o zagrożeniu interesu ekonomicznego państwa, poprosił o podjęcie działań i wspomniał, że zlecił przeprowadzenie analizy prawno-karnej zachowań osób opisanych w materialne CBA.
Wyjaśnianiem tzw. afery hazardowej ma zająć się sejmowa komisja śledcza, która powołana zostanie najprawdopodobniej na zbliżającym się posiedzeniu Sejmu.