- Sądzę, że z tą chwilą - chyba, że orzeczenie trybunału będzie inne niż wszyscy przewidują - sprawę można uznać za zamkniętą - powiedział prezydent. Pytany, czy wierzy, że prezydent Klaus podpisze traktat, Kaczyński powiedział: "Myślę, że ostateczny kompromis został zawarty, ale oczywiście na to pytanie w stu procentach mógłby odpowiedzieć tylko Klaus, a w żadnym wypadku nie doradzałbym nikomu szczególnych nacisków na pana prezydenta".
Klaus, ostatni przywódca UE, który nie podpisał ratyfikacji lizbońskiego traktatu, domagał się, by Czechy zostały objęte wyłączeniem z obowiązywania Karty Praw Podstawowych (tzw. opt-out). Argumentował, że wyeliminuje to istniejącą - jego zdaniem - groźbę zgłaszania w Trybunale Sprawiedliwości UE roszczeń majątkowych przez wysiedlonych w 1945 roku na podstawie dekretów Benesza Niemców sudeckich. Ustalono, że zmieniony protokół zostanie dodany dopiero do następnego traktatu UE (najpewniej będzie to traktat akcesyjny Chorwacji) i ratyfikowany wówczas przez wszystkie kraje UE. To zapobiegnie ponownej długiej ratyfikacji Traktatu z Lizbony we wszystkich krajach UE, co byłoby konieczne w przypadku dodania do traktatu (lub protokołu traktatowego) jakiegokolwiek zmieniającego go nowego słowa, a nawet przecinka.
Orzeczenie w listopadzie
Lech Kaczyński podkreślił, że - w kontekście traktatu - Czesi wynegocjowali to samo, co Polska i
Wielka Brytania. - Nic więcej. Nie jest to zmiana traktatu - zaznaczył. Negocjacje na szczycie w imieniu Czech prowadził premier Jan Fischer. Klaus nie uczestniczy w szczycie. Czeski Trybunał Konstytucyjny ogłosił we wtorek, że najwcześniej 3 listopada zapadnie wyrok o zgodności Traktatu z Lizbony z czeską konstytucją.
Prezydent z żalem przyjął fakt, że na szczycie nie poruszano tematu pozycji przewodniczącego Rady Europejskiej i personaliów. - Mam nadzieję, że na następnym posiedzeniu ta sprawa będzie bardzo istotna dla Unii Europejskiej, dla nas wszystkich, dla pozycji Polski w drugiej połowie 2011 roku - zaznaczył.