- W połowie roku kiedy zaczęły spływać dane na temat przyrostu automatów o niskich wygranych zaczęliśmy się zastanawiać nad mechanizmami, które powodują że ten rynek tak się rozrasta - powiedział szef zespołu doradców premiera. Jak ujawnił Michał Boni jeszcze w ubiegłym roku w całej Polsce działało 38 tys. automatów o niskich wygranych - obecnie jest ich już 50 tys. - Intuicja pana premiera była oczywista, co zrobić żeby skala tych przedsięwzięć nie była duża - dodał gość Poranka Radia
TOK FM.
Jak zapowiedział minister projekt będzie gotowy w poniedziałek. Do Sejmu ma trafić po posiedzeniu rządu 3 albo 10 listopada. Boni liczy, że posłowie błyskawicznie zakończą prace. - Pakiet ustaw na początku kryzys miał nawet szybsze tempo prac - przypomniał.
"Nie jesteśmy jak dzieci we mgle" - Sprawa rozrostu hazardu to nie jest kwestia wolności, tylko miejsca w którym państwo - w imię wartości - powinno interweniować. Rozwój hazardu wymknął się w Polsce spod wszelkiej kontroli - mówił Michał Boni.
Szef doradców premiera Tuska przyznał, że rząd liczył się z falą krytyki. - Sprawdza się to wszystko, co przewidzieliśmy rozmawiając o tych rozwiązaniach - dodał. Boni uspokoił zatroskanych, że
budżet państwa nie straci na ograniczeniu hazardu. Zbijał też inne argumenty krytyków. - Mówienie o kłopotach z Unią Europejską - to tak jakbyśmy nie zapytali UKiE. A my zapytali i wiem co możemy zrobić. My nie jesteśmy jak dzieci we mgle - stwierdził minister.
- Po raz pierwszy w polityce pojawia się temat, który może być tematem wspólnym, czystym moralnie i właściwie można się spierać o techniczne rozwiązania, ale kierunek powinien być oczywisty - dodał Michał Boni.