Przepis, który nakłada obowiązek meldowania się w miejscu pobytu miał zniknąć dzięki rządowej nowelizacji ustawy o ewidencji ludności.
MSWiA proponowało: zamiast meldunku, tylko dobrowolne zgłaszanie w urzędzie naszego aktualnego adresu zamieszkania (nawet za pomocą poczty elektronicznej). To tylko po to, aby urzędnicy mieli możliwość korespondencyjnego skontaktowania się z nami. Jednocześnie likwidowano prawne absurdy, np. czasowy meldunek, który powinno się stosować przy wyjazdach turystycznych.
Posłowie: nowe przepisy wprowadziłyby chaos Rządowym dokumentem od stycznia zajmowali się posłowie z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych. Gazeta.pl dotarła do efektu ich prac. Jest zaskakujący - posłowie przywrócili do projektu zapisy o obowiązkowym meldunku, czyli to, co wcześniej wykreślił z niego rząd. Dlaczego?
- Gdybyśmy postąpili inaczej musielibyśmy zmienić ponad 200 innych ustaw. To wprowadziłoby zbyt duży chaos i legislacyjny bałagan - twierdzi Grzegorz Raniewicz z PO, szef podkomisji rozpatrującej projekt.
W efekcie posłowie dotychczasowe przepisy tylko trochę zliberalizowali: przychylili się do propozycji rządu, aby znieść meldunek czasowy i wprowadzili możliwość dopełnienia meldunkowych formalności za pomocą pełnomocnika. Uprościli też formularz meldunkowy - zamiast 21 danych trzeba będzie podać ok. 10.
Drożdż: Koniec z obowiązkowym meldunkiem być może w 2014 roku Rozczarowania tą decyzją posłów nie kryje Witold Drożdż, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, który nadzorował w rządzie prace nad projektem. - Szkoda, bo w takim razie kwestia zniesienia obowiązku meldunku oddala się w czasie - zauważa. Jak długo będziemy musieli jeszcze poczekać? - Co najmniej do 2014 roku - odpowiada Drożdż. Wówczas dane o każdym Polaku mają być gromadzone jedynie w rejestrze PESEL. Nie będzie potrzeby rejestrowania w nim danych o zameldowaniu. To - zdaniem wiceministra - doprowadzi do jednoczesnej likwidacji obowiązkowego meldunku.