Tusk w Brukseli: Mam nadzieję, że obejdzie się bez drastycznych rozwiązań

mm, PAP, IAR
29.10.2009 , aktualizacja: 29.10.2009 16:43
A A A Drukuj
W dniu rozpoczęcia szczytu UE w Brukseli ulicami miasta przeszło kilkadziesiąt osób. Ubrani na czerwono nieśli transparenty wzywające Unię Europejską do Fot. YVES HERMAN REUTERS W dniu rozpoczęcia szczytu UE w Brukseli ulicami miasta przeszło kilkadziesiąt osób. Ubrani na czerwono nieśli transparenty wzywające Unię Europejską do "spłacenia długu" w kwestii klimatu
- Polska chce sprawiedliwego podziału kosztów wewnątrz Unii dotyczących walki ze zmianami klimatycznymi. Mam nadzieję, że obejdzie się bez drastycznych rozwiązań - mówił premier Donald Tusk po przylocie do Brukseli. Szef polskiego rządu spotkał się z liderami nowych krajów Unii, by uzgodnić jednolite stanowisko na szczyt UE ws. klimatu.
Szef KE Jose Manuel Barroso i premier Szwecji Fredrik Reinfeldt
Fot. Virginia Mayo AP
Szef KE Jose Manuel Barroso i premier Szwecji Fredrik Reinfeldt
Donald Tusk na szczycie w Brukseli 17 września 2009
Fot. Thierry Charlier AP
Donald Tusk na szczycie w Brukseli 17 września 2009
Premier Belgii Herman Van Rompuy (z lewej) i szef KE Jose Manuel Barroso (z prawej)
Fot. Virginia Mayo AP
Premier Belgii Herman Van Rompuy (z lewej) i szef KE Jose Manuel Barroso (z prawej)
GALERIA ZDJĘĆ
- Mamy wspólne interesy w tej bardzo twardej dyskusji, jaka nas czeka na temat podziału zobowiązań, czyli tego ile i na jakiej zasadzie płacić będziemy na ochronę klimatu - mówił Donald Tusk przed spotkaniem. Chodzi o unijną składkę na pomoc najbiedniejszym i rozwijającym się krajom świata.

Wspólnota musi zdecydować jak podzielić ciężar zobowiązań. Nowe kraje Unii, w tym Polska mówią, że nie stać jej na hojne wsparcie.

Manifestacja przed szczytem - zobacz zdjęcia>>

"Nie będę straszyć"

Czy będzie polskie weto, jeśli uzgodnienia na szczycie nie będą dla nas korzystne? Premier Donald Tusk ma nadzieję, że nasze argumenty zostaną wysłuchane. - Ja nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale wydaje się, że nie trzeba będzie podejmować jakiś drastycznych decyzji. Ten pogląd, który Polska proponuje, czyli bardziej przyjaznego mechanizmu dla nowych państw członkowskich zyskuje akceptację wielu państw europejskich i Polska nie jest samotna - dodał premier.

Polskie stanowisko

Polska, wraz z nowymi krajami zaproponowała, by o wysokości finansowego wsparcia decydowała zamożność państw członkowskich. Tymczasem bogate państwa proponują, by pod uwagę brana była wysokość emisji dwutlenku węgla, co dla Polski, której gospodarka oparta jest głównie na węglu, oznaczałoby wysokie koszty.

Polski rząd uważa, że kluczem do wyliczenia zobowiązań poszczególnych krajów członkowskich powinien być poziom płatności na zewnętrzne zobowiązania Unii, co oznacza kwotę pomiędzy tą, jaką się płaci na pomoc rozwojową, a tym, jaki jest udział polskiego PKB w PKB Unii Europejskiej. Chodzi o kwoty rzędu 200-300 milionów euro rocznie. Gdyby UE zobowiązała się płacić 8 miliardów euro, polski wkład wyniósłby 231 milionów euro rocznie. Ten wariant Polska wspiera.

Uzgodnienia przed szczytem

Przed szczytem polski premier spotkał się z przywódcami krajów Grupy Wyszehradzkiej, Bułgarii, Rumunii, Łotwy, Litwy i Słowenii. Podobny do polskiego pogląd na sprawy klimatyczne mają też Cypr i Malta. Przed szczytem premier spotka się także z politykami Europejskiej Partii Ludowej.

Prezydent Lech Kaczyński przybędzie do Brukseli bezpośrednio na szczyt.

Podziel się