- Mamy wspólne interesy w tej bardzo twardej dyskusji, jaka nas czeka na temat podziału zobowiązań, czyli tego ile i na jakiej zasadzie płacić będziemy na ochronę klimatu - mówił Donald Tusk przed spotkaniem. Chodzi o unijną składkę na pomoc najbiedniejszym i rozwijającym się krajom świata.
Wspólnota musi zdecydować jak podzielić ciężar zobowiązań. Nowe kraje Unii, w tym Polska mówią, że nie stać jej na hojne wsparcie.
Manifestacja przed szczytem - zobacz zdjęcia>> "Nie będę straszyć" Czy będzie polskie weto, jeśli uzgodnienia na szczycie nie będą dla nas korzystne? Premier Donald Tusk ma nadzieję, że nasze argumenty zostaną wysłuchane. - Ja nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale wydaje się, że nie trzeba będzie podejmować jakiś drastycznych decyzji. Ten pogląd, który Polska proponuje, czyli bardziej przyjaznego mechanizmu dla nowych państw członkowskich zyskuje akceptację wielu państw europejskich i Polska nie jest samotna - dodał premier.
Polskie stanowisko Polska, wraz z nowymi krajami zaproponowała, by o wysokości finansowego wsparcia decydowała zamożność państw członkowskich. Tymczasem bogate państwa proponują, by pod uwagę brana była wysokość emisji dwutlenku węgla, co dla Polski, której gospodarka oparta jest głównie na węglu, oznaczałoby wysokie koszty.
Polski rząd uważa, że kluczem do wyliczenia zobowiązań poszczególnych krajów członkowskich powinien być poziom płatności na zewnętrzne zobowiązania Unii, co oznacza kwotę pomiędzy tą, jaką się płaci na pomoc rozwojową, a tym, jaki jest udział polskiego
PKB w PKB Unii Europejskiej. Chodzi o kwoty rzędu 200-300 milionów euro rocznie. Gdyby UE zobowiązała się płacić 8 miliardów euro, polski wkład wyniósłby 231 milionów euro rocznie. Ten wariant Polska wspiera.
Uzgodnienia przed szczytem Przed szczytem polski premier spotkał się z przywódcami krajów Grupy Wyszehradzkiej, Bułgarii, Rumunii, Łotwy, Litwy i Słowenii. Podobny do polskiego pogląd na sprawy klimatyczne mają też Cypr i Malta. Przed szczytem premier spotka się także z politykami Europejskiej Partii Ludowej.
Prezydent
Lech Kaczyński przybędzie do Brukseli bezpośrednio na szczyt.