Straciła stanowisko w Ministerstwie, bo była w ciąży?

prot
29.10.2009 , aktualizacja: 29.10.2009 13:11
A A A Drukuj
Minister pracy Jolanta Fedak Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta Minister pracy Jolanta Fedak
PRZEGLĄD PRASY: - Urzędniczka Ministerstwa Pracy straciła funkcję i dodatek po okazaniu zaświadczenia o ciąży - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Według gazety, to już trzeci przypadek dyskryminacji kobiet w resorcie minister Jolanty Fedak.
Maria Kahlau od kwietnia br. zastępowała dyrektora departamentu odpowiedzialnego za zwalczanie dyskryminacji. Z tego tytułu dostawała również dodatek do wynagrodzenia. W sierpniu poinformowała przełożonych, że jest w ciąży.

- Chwilę wcześniej trafiłam na izbę przyjęć, bo miałam silne skurcze. Lekarka powiedziała, że ciąża jest zagrożona i muszę się oszczędzać. Chciała mi wystawić zwolnienie do końca ciąży. Poprosiłam, żeby wystawiła na dwa tygodnie, bo czułam się odpowiedzialna za pracowników - mówi Kahlau.

W ósmym dniu zwolnienia przyszedł do niej list, w którym poinformowano ją o odwołaniu ze stanowiska zastępcy dyrektora, odebraniu dodatku i degradacji na niższe stanowisko.

"Sprawa powinna trafić do sądu pracy"

- To ewidentny przykład dyskryminacji - mówi prof. Roman Wieruszewski, prawnik i kierownik Poznańskiego Centrum Praw Człowieka. Twierdzi też, że sprawa powinna trafić do sądu pracy. Ministerstwo zaprzecza, że zwolnienie Kahlau miało coś wspólnego z jej ciążą.

Już wcześniej w ministerstwie dochodziło do kontrowersyjnych zmian personalnych. Najpierw zwolniono Berenikę Anders po tym, jak prasa opisała wyniki badań, które zleciła. Wynikało z nich, że 20 proc. urzędniczek w ministerstwie skarżyło się na mobbing. Potem do dymisji podała się wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak, której po urodzeniu dziecka odebrano większość obowiązków.

Więcej ''Dzienniku Gazecie Prawnej''

Ministerstwo odpowiada

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej odpowiedziało na zarzuty gazety. W komunikacie rzecznik Bożena Diaby oświadczyła, że Maria Kahlau nie została zdegradowana - jak podawała gazeta - bo wciąż zasiada na swoim podstawowym stanowisku głównego specjalisty. Natomiast przekazanie nadzoru nad zadaniami dyrektora departamentu innej osobie było związane z jej zwolnieniem lekarskim. Potrzebna była osoba, która na miejscu koordynowałby prace departamentu.

Podziel się