Najważniejsze osoby w państwie nadal muszą latać na Tupolewach. Na dodatek na dzień przed rozpoczynającym się Brukseli szczytem UE do dyspozycji prezydenta i premiera jest tylko jeden
Tu-154, bo drugi jest na przeglądzie.
Tymczasem jak informuje "Polityka" dwa brazylijskie embraery175 są już Polsce, tyle że nie wożą vip-ów, ale pasażerów LOT.
Transakcja wiązana Transakcja przewidywała, że dwie z 12 maszyn, które wcześniej zamówił nasz narodowy przewoźnik, za pieniądze z bankowej pożyczki kupi Agencja Restrukturyzacji Przemysłu, a dokładnie - specjalnie utworzona przez nią spółka ARP Fly. Ta z kolei miała je wyleasingować Ministerstwu Obrony Narodowej, które odpowiada za transport lotniczy najważniejszych osób w państwie - przypomina "Polityka".
Leasing za drogi Nic z tego jednak nie wyszło, bo choć znalazł się bank gotów pożyczyć pieniądze spółce i wyszkolono nawet pilotów, którzy mieli siąść za sterami embraerów, ostatecznie zabrakło pieniędzy, by m.in. przygotować dokumentację, a Ministerstwo Skarbu nie zgodziło się na dofinansowanie ARP Fly.
- Podczas przygotowywania transakcji okazało się, że leasing byłby zbyt drogi. Kupienie nowych bezpośrednio od producenta wyszłoby taniej - mówi "Polityce" wysoki rangą urzędnik
MON.
W efekcie całą procedurę wstrzymano, a rząd zaczął się zastanawiać, czy nie kupić maszyn bezpośrednio od LOT.
Czytaj więcej w tygodniku "Polityka"