- W "Rzeczpospolitej" czytam, że Przemysław Gosiewski chodzi po Sejmie i namawia, żeby komisji hazardowej nie było w ogóle. Czy do pana też przychodził? - pytała Sławomira Nowaka w Poranku Radia
TOK FM Dominika Wielowieyska.
- Nie. Ja jestem rzadkim rozmówcą polityków PiS - odpowiedział wiceszef klubu parlamentarnego PO. Ale zaraz dodał: - Rzeczywiście kuluary sejmowe huczą od tego, że koledzy z PiS analizując rozwój sytuacji, pewnie odtwarzając sobie pewne rzeczy z przeszłości, zaczynają się obawiać.
Według polityka Platformy posłowie Prawa i Sprawiedliwości boją się, że Sejm przyjmie projekt PO, który zakłada, że komisja śledcza zbada całość prac nad ustawą hazardową, a nie - jak chce opozycja - tylko czas kiedy rządzi Platforma i
PSL.
- Cała ta sytuacja musi być skrupulatnie wyjaśniona i myślę że stąd się bierze napięcie w PiS, że może lepiej zostawić tę sprawę, nie wyjaśniać - wyjaśniał Nowak.
Wywiad z Gowinem i plotka o Gosiewskim Plotka o Gosiewskim wzięła się z wczorajszego wywiadu z Jarosławem Gowinem z PO. -
Czy Przemysław Gosiewski naprawdę biegał po Sejmiei namawiał posłów PO, by nie powoływać komisji hazardowej? - pytała polityka dziennnikarka. - Słyszałem o tym tylko od dziennikarzy - odparł Gowin. Jego zdaniem ta plotka brzmi "nieprawdopodobnie". - Co prawda po serii ostatnich wypowiedzi polityków PiS mam wrażenie, że stracili entuzjazm dla komisji hazardowej. Jestem jednak ostatnią osobą, która byłaby skłonna podejrzewać Gosiewskiego, że ma coś do ukrycia - podkreślał Gowin.
Palikot: A ja słyszałem Ale plotkę słyszał na przykład
Janusz Palikot (PO):
Stanisław Żelichowski z PSL też nie rozmawiał w tej sprawie z Gosiewskim. Ale o plotce słyszał.
Jak rozpłynęła się "ustawa Gilowskiej"? Czego najbardziej mogliby obawiać się politycy opozycji? Zdaniem Sławomira Nowaka najbardziej niewygodne mogą być fakty związane z nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych, które prowadziła minister finansów Zyta Gilowska. Były szef gabinetu politycznego premiera przypomniał konferencję pani minister, która obwieściła, że "ma" 1 mld zł na przygotowania do
Euro 2012. Jak zapowiadała Gilowska w kwietniu 2007 roku "czy ten miliard zostanie przeznaczony na Euro 2012 - to zależy od posłów, którzy będą uchwalać zmiany w ustawie o grach losowych". - Po dwóch latach nie było ani miliarda ani ustawy Gilowskiej. Z 33 kartek znalazła się jedna kartka nowelizacji ustawy - dodał Nowak.
Dlatego zdaniem wiceszefa klubu PO komisja śledcza musi zająć się wszystkim co działo się w latach 2003-2007 wokół ustawy o grach i zakładach wzajemnych. - Nie może być tak, że będziemy wyjaśniać i rozmawiać na temat wycinka sprawy. Powiem więcej sprawy, która nie znalazł swojego finału bo przecież afera hazardowa wybuchał między innymi dlatego, że ustawa nie została uchwalona, ona nie przeszła - mówił Nowak.