Wcześniej do takich informacji dotarło
Radio Zet, a samo CBA tuż po poinformowaniu o sprawie opinii publicznej przyznawało, że odkryło ją przy okazji.
O co chodzi?
Mariusz Kamiński oficjalnie na swojej konferencji prasowej potwierdził, że CBA wykryło nieprawidłowości przyglądając się budowie Orlików. Obecnie sprawą zajmują się katowiccy prokuratorzy, którzy otrzymali materiały z CBA.
Według
RMF FM, te materiały to kilkanaście tomów dokumentacji. Związane są one z przetargami na budowę boisk w kilku miejscowościach w całej Polsce. Część informacji objętych jest klauzulą tajności.
Chodzi o zapisy w specyfikacji przetargowej, które - według CBA - mogą umożliwiać wybór niektórych firm.
O jednym z wątków tej sprawy pisaliśmy już na Gazeta.pl - w artykule o chińskiej trawie, która rzekomo miała być trująca.
CBA najprawdopodobniej przypuszczało, że Ministerstwo Sportu sporządziło specyfikację istotnych warunków przetargu pod konkretne firmy z Łodzi, których właściciele znają Mirosława Drzewieckiego. Dlatego podsłuchiwało Drzewieckiego i urzędników ministerstwa i przypadkiem natknęło się na sprawę hazardową.
Tymczasem -
jak twierdził wiceminister Tomasz Półgrabski, który zajmował się specyfikacją - nie tylko nie ograniczyła ona, ale zwiększyła (w porównaniu do 2008 roku) liczbę firm, które mogły startować w przetargach na budowę Orlików.