Dziesięć dni temu media zelektryzowała informacja, że dwaj dziennikarze Bogdan Rymanowski i Cezary Gmyz byli podsłuchiwani przez
ABW. Stenogramy ich rozmów wykorzystał prawnik wiceszefa Agencji w prywatnym procesie przeciwko "Rzeczpospolitej". Okazało się, że dziennikarzy nagrano podsłuchując telefon Wojciecha Sumlińskiego (dziennikarza oskarżanego o handel opiniami weryfikacyjnymi b. oficerów
WSI).
Opinia ABW: Działaliśmy na polecenie prokuratora ABW poinformowała, że Szef Agencji przekazał premierowi informację w tej sprawie. - Nie stwierdzono naruszenia procedur wewnętrznych i przepisów prawa przez żadnego z funkcjonariuszy, w tym zastępcę szefa ABW ppłk. Jacka Mąkę - czytamy w oświadczeniu ABW.
Według komunikatu, Agencja działała na polecenie prokuratora, w ramach śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI. ABW dodaje, że sąd zgodził się na podsłuchiwanie dziennikarza 29 kwietnia 2008 roku.
"Nie stwierdzono naruszenia procedur" - Zgodnie z wytycznymi prokuratora prowadzącego postępowanie oraz postanowieniem Sądu Okręgowego, wymienieni z nazwiska funkcjonariusze ABW dokonywali odsłuchu rozmów i sporządzali z nich stenogramy. Stenogramy te odsyłane były niezwłocznie do prokuratury.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie kopiowała i nie przechowywała żadnych dokumentów ani innych materiałów dotyczących tej kontroli rozmów. (...) W związku z tym szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie przedstawił prezesowi Rady Ministrów żadnych wniosków personalnych - napisała ABW.
Ostateczna decyzja należy do Donalda Tuska. Premier ma poinformować o niej jeszcze dziś.