To ma być symboliczne pożegnanie Króla Popu. Michael Jackson - piosenkarz, tancerz, kompozytor oraz autor tekstów zmarł 25 czerwca 2009 r. wskutek nagłego zatrzymania krążenia krwi. Już jutro fani na całym świecie będą mogli zobaczyć film "This Is It".
Michael na wyciągnięcie ręki Niewątpliwie przedsięwzięcie okaże się ogromnym sukcesem komercyjnym. Produkcja już w fazie montażu została okrzyknięta "punktem obowiązkowym" dla każdego fana Jacksona. Miłośnicy muzyki dosłownie zza kulis zobaczą artystę podczas prób do koncertów, które miały odbyć się na początku lata w londyńskiej O2 Arena.
Produkcja została zmontowana z ponad 100 godzin materiału z prób i relacjonuje miesiące przygotowań Króla do powrotu na scenę. - Widzowie będą mieli okazję ujrzeć Michaela Jacksona, jakiego dotąd nikt publicznie nie widział - reklamują producenci.
Hollywoodzka produkcja wywołuje sprzeczne reakcje. Wielu zagorzałych wielbicieli Jacksona zapewnia, że nie chce w kinach żegnać idola i zarzuca producentom filmu chęć zbicia fortuny na nagłej śmierci gwiazdora. Kenny Ortega, reżyser filmu (który także współtworzył i reżyserował londyński koncert), zapewnia, że twórcom "This Is It" chodziło przede wszystkim o upamiętnienie
muzyka.
"This Is It" na ekrany kin wchodzi 28 października. Na internetowej stronie promującej film, wielki zegar odlicza czas do premiery - we wszystkich krajach odbędzie się ona o tej samej godzinie, tego samego dnia. Amerykańska projekcja odbędzie się o 2 w nocy naszego czasu. Produkcja wyświetlana będzie tylko dwa tygodnie.