Projekt nowej ustawy o grach ma być gotowy na początku przyszłego roku. Jego założenia przedstawi w tym tygodniu Donald Tusk. Jednym z nich jest ograniczenie liczby automatów do
gry.
Rząd zdaje sobie sprawę z tego, że ograniczy to także przychody budżetu. - Na tym rynku jest sporo przedsięwzięć, od których można zbierać podatek, choćby wideoloterie. Już poprzedni projekt zawierał pomysł ich opodatkowania. Ponadto to kwestia wyboru wartości: nie można w imię budżetu przekraczać granicy, za którą jest zło i liczne zagrożenia - mówi Michał Boni, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów i zespołu doradców premiera.
Czytaj cały wywiad z Michałem Bonim w serwisie Wyborcza.pl Pracując nad nową ustawą rząd zwrócił też szczególną uwagę na dzieci. - Premier uważa, że hazard jest niebezpieczny, że nie powinniśmy stwarzać warunków, w których łatwo się od niego uzależnić. Dostępność automatu na przystanku autobusowym czy w kiosku z gazetami jest czymś złym. Myślę, że premier ma w tej sprawie wielu sojuszników. Dane policji potwierdzają, że duża część przestępczości dzieci i młodocianych zaczyna się od kradzieży po to, by mieć pieniądze na gry - mówi Boni.
Jak dodaje, rząd chce wprowadzić obowiązek sprawdzania dowodów tak, by przepis o tym, że grać mogą tylko dorośli, przestał być fikcją.