Żadnego błędu nie popełnił - Stefan Niesiołowski broni przyszłego szefa komisji Mirosława Sekuły. - Czepiacie się formy, a chodzi o intencję. Poseł Sekuła to odpowiedzialny polityk i nie chce dopuścić do cyrku. Wicemarszałek Sejmu o zamieszanie w tej sprawie oskarżył
Prawo i Sprawiedliwość. - Przecież PiS już wydał wyrok. Na razie jedyna afera to przeciek stenogramów podsłuchów do "Rzeczpospolitej", innej afery na razie nie ma. PiS chciałby blisko przed wyborami czołgać przed komisją premiera - podsumował Niesiołowski.
Jeśli ta komisja ma w ogóle mieć sens, to konfrontacja powinna się odbyć - twierdzi Marek Jurek. Odpowiedzialna opozycja zrobiłaby wszystko, żeby zmienić rząd i zagwarantować wiarygodnego prokuratora generalnego, który doprowadzi do ukarania winnych w tej sprawie - dodaje. Według lidera Prawicy Rzeczpospolitej teraz chodzi o to, żeby odbyło się widowisko. Opinii publicznej zawraca się głowę - twierdzi.
"Sekuła popisał się totalną niewiedzą" Poseł Sekuła tą wypowiedzią pokazał, że nie jest w tej sprawie obiektywny - wtrącił
Waldemar Pawlak. Takie twierdzenia można wysnuwać, po zapoznaniu się ze wszystkimi aspektami sprawy. Wicepremier dodał jednak, że nie zamierza się przesądzać czy konfrontacja premiera z byłym szefem CBA powinna się odbyć.
- Słabością komisji jest to, że przewidziany jest w niej udział posłów opozycji - zakpił Władysław Stasiak. Szef prezydenckiej kancelarii mówiąc o konfrontacji dodał, że Sekuła nie może zawczasu przesądzać, co się zdarzy w czasie jej prac, a co nie. Z kolei według Ryszarda Kalisza Sekuła popisał się "totalną niewiedzą". - Najpierw Kamiński i Tusk powinni zeznawać pod przysięgą. Jeśli te zeznania będą się różnić, to wtedy komisja musi doprowadzić do konfrontacji - mówi poseł
SLD.