Ciała zabitych znaleziono w Wenezueli przy granicy z Kolumbią - informuje serwis BBC. Tylko jeden z członków drużyny przeżył. Władze podejrzewają o zbrodnię lewicową partyzantkę kolumbijską, ELN.
Członków drużyny zwanej Los Maniceros porwano dwa tygodnie temu. Wenezuelskie władze wciąż prowadzą ich poszukiwania, jednak lokalne gazety już podały wiadomość, że piłkarze zostali zamordowani. Członek władz miasta Tachira, Leomagno Flores, oskarżył o zbrodnię grupę partyzantów ELN. Tę wersję potwierdzą też jedyny mężczyzna, który uszedł cało z masakry.
Partyzanci ELN siłą rekrutują członków. Spekuluje się, że ma to związek ze zbrodnią. Piłkarze mogli odmówić wstąpienia do grupy i z zemsty zostali zamordowani.