Ministerstwo zdrowia Iraku poinformowało, że rannych jest ponad 700 ludzi.
Samochody-pułapki W samym centrum miasta eksplodowały dwa
samochody-pułapki, zdetonowane przez zamachowców-samobójców. Do ataków doszło w odstępie kilku minut około godziny 9.30, gdy ulice dzielnicy rządowych siedzib pełne były ludzi.
Pierwszy
samochód-pułapka eksplodował przed budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości, także niedaleko siedziby Ministerstwa Pracy, na ulicy Haifa. W kilka minut później drugi samochód został wysadzony w powietrze w tej samej dzielnicy, lecz przed siedzibą władz irackich prowincji i gubernatora Bagdadu.
"Nagle zrobiło się zupełnie ciemno" - Ściany się waliły, musieliśmy uciekać - mówi 24-letni Yasmeen Afdhal. - Jest wielu rannych, widziałem jak ich zabierali. Wyciągali ludzi ze zgliszczy i w pośpiechu nieśli do karetek - dodaje.
- Byłem w pracy i nagle usłyszałem potężny wybuch - mówi 30-letni inżynier w rozmowie z AFP. - Moi koledzy upadli na ziemię. Dookoła zrobiło się zupełnie ciemno. Obudziłem się w szpitalu - dodaje.
Wielu ludzi po zamachu wyrażało ogromne rozżalenie tym, że rząd nie zapobiega zamachom, a służby ratunkowe działają zbyt wolno. - Gdzie są ratownicy? - pytał mężczyzna. Szukał swojej siostry, która pracuje w ministerstwie sprawiedliwości. - Rząd obiecywał, że służby będą przeszukiwać samochody i sprawdzać, czy są tam ładunki. Ale oni nie pracują. Nie wykonują swoich zadań - mówi.
Obama: To oburzające - Te zamachy bombowe nie służą niczemu prócz mordowania niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci i świadczą tylko o nienawistnych, destrukcyjnych planach tych, którzy odmawiają narodowi irackiemu przyszłości, na jaką zasługuje - podkreślił prezydent Obama. Zapewnił, że
USA są zdeterminowane, by pomóc narodowi irackiemu w osiągnięciu pokoju, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.
Biały Dom poinformował, że na wiadomość o zamachach w Bagdadzie Barack Obama zatelefonował do premiera i do prezydenta Iraku, przekazując im wyrazy współczucia.
"Powtórka 19 sierpnia" Niedzielne zamachy w Bagdadzie to najbardziej krwawy atak od ponad dwóch miesięcy.
Biuro premiera Iraku Nuriego al-Malikiego podało, że zamachy miały zasiać zamęt w Iraku, podobnie do ataków z 19 sierpnia na ministerstwa finansów i spraw zagranicznych, w których zginęło co najmniej 100 osób.
"Zbrodnie (saddamowskiej partii) Baas i Al-Kaidy nie zablokują procesu politycznego i wyborów. To te same ręce, które splamiła krew ofiar ataków z 19 sierpnia. Będziemy karać wrogów Iraku" - napisał w oświadczeniu premier Maliki, który odwiedził miejsce zamachów.