Pozarządowe organizacje antykorupcyjne chciały się przyjrzeć dokumentom rządu ws. tarczy antykorupcyjnej. Jednak kancelaria premiera odmówiła. Organizacje więc zaskarżyły jej działania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - podaje TVN24.pl.
Fot. PETER ANDREWS REUTERS
Donald Tusk: Nie możemy zmarnować zaufania Polaków
Kilka organizacji pozarządowych - m.in. Fundacja Batorego i Antykorupcyjna Koalicja Organizacji Pozarządowych - od kwietnia domagało się dokumentów nt. tarczy antykorupcyjnej" od kancelarii premiera. Pierwsze przesłane pismo organizacji z kwietnia 2009 roku zawierało 11 pytań nt. tarczy.
Organizacje chciały poznać treść tego projektu, kto i na jakich zasadach wyznaczył funkcjonariuszy służb specjalnych do pracy przy "tarczy", oraz zapoznać się z treścią notatek z ich spotkań z przedstawicielami ministerstw, na których mieli informować o osłanianiu poszczególnych inwestycji.
Kancelaria odpowiedziała, że nie może udostępnić notatek z posiedzenia Kolegium do Spraw Służb Specjalnych, na którym powstał projekt tarczy, bo są one tajne. Organizacje dowiedziały się też, że sama "tarcza antykorupcyjna" nie jest instytucją, czy jakimś sformalizowanym działaniem. Natomiast w lipcu kancelaria odmówiła przekazania informacji publicznych. Zaznaczyła jednak, że porozmawia z nimi sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jacek Cichocki.
- Wytłumaczono nam, że jest to niesłychanie ważne przedsięwzięcie chroniące nasze państwo, ale niestety tajne. Obiecano też nam, że do końca września otrzymamy od pana Cichockiego sprawozdanie na temat tego, co tarcza zdziałała. Nie muszę mówić, że do dzisiaj go nie dostaliśmy - mówi TVN24.pl Grażyna Kopińska, dyrektor programu "Przeciw Korupcji" Fundacji Batorego. Po tym organizacje poskarżyły się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.