Pozwani mają też zapłacić Rogali 50 tys. zł i zwrócić koszta procesu.
Rogala przez wiele lat był korespondentem zagranicznym
TVP. Pozwał wydawcę i naczelnego "Dziennika" za tekst z czerwca 2007 r., gdy napisano, że był on kandydatem "Samoobrony" do władz telewizji za czasów, gdy rządził nią Bronisław Wildstein. Wcześniej Rogala bez powodzenia kandydował do Sejmu z list tego ugrupowania.
W tekście "Dz" zatytułowanym "Hochsztapler na dyrektora" napisano, że Rogala jest "oskarżany o dziennikarskie nadużycia", m.in. o to, że nadawał telefoniczne korespondencje z miejsc, w których go nie było. Napisano też, że ostentacyjnie demonstrował swą zażyłość z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, co miało budzić zażenowanie wśród dyplomatów.
Urażony tym tekstem Rogala zażądał przeprosin i 200 tys. zł zadośćuczynienia. Na procesie przedłożył pieczątki z paszportów, dokumentujące jego
podróże m.in. do krajów Afryki, skąd miał nadawać korespondencje dla telewizji.
"Hochsztapler to potocznie oszust" Sędzia Dorota Stokowska-Komorowska ogłosiła wyrok przyznający rację b. dziennikarzowi i zasądzający mu 50 tys. zł zadośćuczynienia. Na mocy orzeczenia Axel Springer Polska i Krasowski mają ogłosić w "Dzienniku Gazecie Prawnej" przeprosiny Rogali za nazwanie go hochsztaplerem, bezpodstawne przypisanie nierzetelnych zachowań dziennikarskich oraz niewłaściwego zachowania wobec prezydenta.
- Hochsztapler to potocznie oszust, czyli osoba nie działająca uczciwie - podkreśliła sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku. Sąd uznał twierdzenia gazety za nieudowodnione. - Dziennikarze zeznawali, że mieli informacje o panu Rogali od jego kolegów z telewizji, ale nie zostały one w żaden sposób zweryfikowane. Pozwani działali zatem niestarannie, co uzasadnia zasądzenie powodowi zadośćuczynienia - ale nie w kwocie, jakiej żądał, bo zdaniem sądu jest ona zawyżona - mówiła sędzia.
Wyrok jest nieprawomocny. Nie wiadomo, czy pozwani go zaskarżą, bo w sądzie nie stawił się nikt w ich imieniu.