Fot. Yuri Ivaschenko APDemonstracja komunistów w Moskwie prowadzona przez Genadija Zuganowa zgromadziła niezadowolonych z przebiegu wyborów władz miasta
W Rosji narasta fala protestów opozycji wobec fałszerstw w czasie ostatnich wyborów lokalnych. Partia "Jabłoko" domaga się przeliczenia głosów we wszystkich komisjach Moskwy, po tym jak okazało się, że w jednym z punktów wyborczych nie uwzględniono nawet głosu jej lidera.
Fot. mosyabloko.ru
Siergiej Mitrochin
Fot. mosyabloko.ru
Mitrochin głosował razem z żoną na "Jabłoko". Ich głosy nie zostały uwzględnione
11 października szef "Jabłoka" Siergiej Mitrochin głosował z rodziną w komisji numer 192. Po podliczeniu głosów okazało się, że w tym rejonie, podobnie jak w całej Rosji, wygrała "Jedna Rosja".
Komisja numer 192 policzyła, że partia Putina zdobyła tam niemal tysiąc głosów. Demokratyczne "Jabłoko" ani jednego. Mitrochin zaprotestował: nie uwzględniono co najmniej głosów jego i jego rodziny!
Sprawa trafiła do sądu, który uwzględnił skargę demokratów, unieważnił wyniki i nakazał ponowne przeliczenie głosów.
I karty zwolenników "Jabłoko" się odnalazły. Co prawda tylko szesnaście, ale partia domaga się przeliczenia głosów we wszystkich dzielnicach.
Moskiewska prokuratura już prowadzi śledztwo w sprawie naruszeń ordynacji wyborczej w 38 moskiewskich obwodach.
Według oficjalnych wyników w Moskwie do miejskiej Dumy weszli przedstawiciele jedynie dwóch partii: "Jednej Rosji" (32 mandaty) i Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (trzy mandaty). "Jabłoko", podobnie jak pozostałe partie, nie przekroczyło progu wyborczego.