Publiczne "pranie brudów" - komentarz Zaczęło się od wtorkowego oświadczenia szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego. - Projekt ustawy "Prawo Antykorupcyjne" nigdy nie wpłynął do Komitetu Stałego Rady Ministrów z prośbą o jego rozpatrzenie - napisał minister.
Julia Pitera odpowiedziała mu dzisiaj na antenie Radia
TOK FM.
"Boni tego nie sprawdza" - Obawiam się, że ministra Boniego źle poinformowali podlegli mu urzędnicy, ponieważ pan minister Boni sam takich rzeczy nie sprawdza, lecz opiera się na przekazanej informacji. Powiedzieli mu nieprawdę. (...) Urzędnicy średniego szczebla blokują wprowadzenie ustawy antykorupcyjnej, zazdrośnie strzegąc przywilejów - atakowała. Według niej projekt już w maju trafił do Komitetu Stałego. Na dowód przedstawiła dokument z prośbą o skierowanie ustawy antykorupcyjnej pod obrady KS:
Zobacz dokumenty: dokument 1 | dokument 2 | dokument 3 | dokument 4 Boni dzwoni do radia Oburzony tą wypowiedzią Boni sam zadzwonił do radia TOK FM, by odeprzeć ten atak. - Ufam swoim ludziom, bo mam bardzo dobry zespół - rozpoczął Boni, tłumacząc, że Pitera projektu ustawy nie złożyła.
- Nieprawdą jest, iż projekt ustawy oczekuje od 12 maja na rozpatrzenie przez Komitet Stały Rady Ministrów. Z 12 maja pochodzi ostatnia wersja dokumentu, którą wraz z protokołem rozbieżności pani Pitera zamieściła na stronie Biura Informacji Publicznej Kancelarii Premier Rady Ministrów - twierdził Boni.
Dziś minister podkreślał, że skala rozbieżności zawarta w tej wersji dokumentu była "nie do przyjęcia". - Był kompletnie nieuzgodniony, nie mógł trafić pod obrady Komitetu - mówił.
"Klimat zastraszania, oskarżania wszystkich o wszystko" Pytany, jakich uzgodnień zabrakło tłumaczył, że chodzi tu o konsultacje między departamentami ministerstw. Według Boniego, Pitera nie wypełniła obowiązku doprowadzenia tych konsultacji do końca. Nie dostarczyła też dokumentu w wymaganych 40 kopiach. - Ja nie mogę wykonywać pracy za panią minister. To nie jest moja odpowiedzialność - mówił Boni.
Jak mówił nam jeden ze współpracowników Boniego, nawet pismo z prośbą o przedłożenie projektu ustawy na posiedzeniu Komitetu Stałego rady Ministrów było źle zaadresowane. Zamiast do Boniego, zaadresowano list do Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Dopiero za drugim razem minister Pitera poprawnie przesłała kopię listu.
Mało tego, Boni uważa, że dzisiejsze oskarżenie urzędników jest ze strony Pitery "populistycznym atakiem" i "szukaniem kozła ofiarnego".
- To osłabi państwo. Jeśli wprowadza się klimat zastraszania, oskarżania wszystkich o wszystko... - mówił Boni, przypominając, że od maja spotykał się z Piterą "setki razy" i nigdy nie podniosła kwestii projektu ustawy. - Ani razu nie padło pytanie "kiedy to stanie?" [na posiedzeniu Komitetu - red.] - podkreślał Boni.