Szefowie ABW tłumaczą się z podsłuchiwania dziennikarzy

ga gazeta.pl
22.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 17:50
A A A Drukuj
Szef i wiceszef ABW tłumaczą się przed sejmową komisją do spraw służb specjalnych z nagłośnionej w mediach sprawy podsłuchanej rozmowy dziennikarzy Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej" i Bogdana Rymanowskiego z TVN. Jeszcze przed posiedzeniem komisji ABW wydała oświadczenie: Agencja działała zgodnie z przepisami prawa.
Krzysztof Bondaryk
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Krzysztof Bondaryk
Bogdan Rymanowski
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Bogdan Rymanowski
Cezary Gmyz
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Cezary Gmyz
RAPORTY
- Podsłuch ujawniony przez "Rzeczpospolitą" był podsłuchem procesowym, zarządzonym przez prokuratora, za zgodą niezawisłego sądu. W tej sprawie redaktor Bogdan Rymanowski i Cezary Gmyz nie byli podsłuchiwani - oświadczyła ABW.

Po burzy w mediach sprawę przejęli posłowie z komisji do spraw służb specjalnych, którzy wezwali szefostwo ABW. W oświadczeniu czytamy, że szef Agencji Krzysztof Bondaryk przedstawi posłom informację w sprawie dotyczącej powoływania się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI a jego zastępca Jacek Mąka odniesie się do pytań dotyczących procesu cywilnego, wytoczonego redakcji "Rzeczpospolitej" oraz jej dziennikarzowi Cezaremu Gmyzowi.

W prywatnym procesie wiceszefa ABW wykorzystano podsłuchy Agencji

Na tym właśnie procesie okazało się, że prawnik Mąki dysponował odtajnionymi przez prokuraturę stenogramami podsłuchanej rozmowy telefonicznej między Gmyzem a Rymanowskim.

Gmyz rozmawiał z telefonu Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza podejrzanego o oferowanie pozytywnej weryfikacji oficerom WSI. Był w związku z tym podsłuchiwany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Doszło też do jego zatrzymania, a sąd zgodził się na tymczasowy areszt.

Próba samobójcza i podsłuchana rozmowa dziennikarzy

Wtedy Sumliński podjął próbę samobójczą w kościele na warszawskim Żoliborzu. Wcześniej skierował list w swojej obronie do kilku redakcji. Adresatami byli m.in. Gmyz i Rymanowski. To w tej sprawie Gmyz konsultował się z dziennikarzem TVN i tę rozmowę zarejestrowały służby. Później - na wniosek prawnika Mąki - prokuratura zgodziła się, by podsłuchana rozmowa została odtajniona i użyta w prywatnym procesie wiceszefa ABW.

Mąka sądzi się z "Rzeczpospolitą" za przytoczenie słów Sumlińskiego. Dziennikarz twierdził, że Mąka miał mu grozić, za to, że zajmował się sprawą mieszkania wiceszefa ABW.

Podziel się