Aleksander Grad zapewnia, że przy sprzedaży majątku Stoczni Gdynia i Szczecin nie doszło do złamania prawa. W Sejmie podkreślał, że nie rozumie oskarżeń pod jego adresem ze strony opozycji. - Czy Państwo zarzucacie nam, że faworyzowaliśmy inwestora, czy że inwestora nie było? To są dwie wykluczające się tezy - mówił Grad.
Ostatnie medialne wypowiedzi Mariusza Kamińskiego o tym, że nikt nie zwracał się do CBA z poleceniem, by przyglądali się prywatyzacji stoczni, Grad nazwał "kłamstwem". Dowodem na to mają być
opublikowane wczoraj dokumenty z ministerstwa skarbu z początku roku.
Nieprofesjonalizm superszpiega - Skoro ten superszpieg badał jakąś inną sprawę przez kwiecień, maj i czerwiec, zaczął to (raport swoich agentów o ewentualnych nieprawidłowościach przy przetargu na stocznie - red.) czytać po urlopie w czerwcu i nagle zorientował się, że coś jest nie tak. I naprędce, na podstawie strzępów rozmów z innej sprawy, formułuje takie twarde oskarżenia, to ja pytam - jaki jest cel, jaki jest profesjonalizm działania tej służby -mówi w Sejmie Aleksander Grad.
Minister skarbu jest przekonany, że przetarg na stocznie przebiegał prawidłowo. Błąd rządu polegał na tym, że zaufano katarskiemu inwestorowi, iż nie tylko wpłaci wadium, ale rzeczywiście będzie budował statki w stoczni.