Tusk o finansowaniu kampanii PO: Można zobaczyć wszystkich wszędzie

ga gazeta.pl, M. Naukowicz TOK FM
21.10.2009 , aktualizacja: 21.10.2009 20:56
A A A Drukuj
Donald Tusk uważa, że doniesienia o finansowaniu przez biznesmenów z afery hazardowej konkretnych polityków PO to temat dla komisji śledczej. - Zdarza się tak, że ludzie, których reputacja jest jednoznaczna, wspierają kogoś, bo mają domniemanie, że jeśli kogoś znają to mogą coś załatwić - mówił radiu TOK FM premier.
Premier Tusk w Sejmie
Fot. Wojciech Olkuśnik/AG
Premier Tusk w Sejmie
Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza Wrocław", pieniądze, które Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek wpłacili na fundusz wyborczy PO, miały konkretnych adresatów. Kosek wspomógł walkę wyborczą Zbigniewa Chlebowskiego. Sobiesiak sponsorował kampanię Jarosława Charłampowicza, prawej ręki Grzegorza Schetyny.

Obaj biznesmeni są głównymi bohaterami afery hazardowej. Mają wspólną firmę zajmującą się automatami do gry o niskich wygranych, tzw. jednorękimi bandytami. Z rozmów podsłuchanych przez CBA wynika, że lobbowali u polityków PO za korzystnymi dla swojej branży zmianami w ustawie hazardowej. Chodziło o wycofanie z projektu ustawy zapisów o 10-proc. dopłatach od wygranych na rozwój sportu.

Tusk: Przed nami wyjaśnienia komisji śledczej

- Przed nami wyjaśnienia także te dotyczące politycznych kontekstów. Podejrzewam, że chętnych w komisji śledczej by zadać to pytanie będzie sporo - komentował te doniesienia w Sejmie Donald Tusk. - Gdybyśmy przejrzeli wszystkie osoby, które wpłacały na kampanie wszystkich partii politycznych, to zobaczylibyśmy wszystkich wszędzie. I nie musi być to związane z jakimkolwiek lobbingiem - podkreślał premier.

- Zdarza się tak w Polsce, że ludzie, których reputacja jest jednoznaczna, wspierają kogoś, bo mają podobny pogląd lub mają domniemanie, że np. z faktu, że kogoś znają mogą coś załatwić. Ale nie wyciągałbym z tego daleko idących wniosków - dodał.

Podziel się