Kto zaplanował w czwartek podróż z Dworca Głównego w Krakowie, może być niemile zaskoczony: na godz. 10 związkowcy zapowiedzieli blokadę zachodniego węzła. Ale w PKP usłyszeliśmy, że będzie porozumienie.
- Nie pozwolimy na likwidację zakładów w Nowym Sączu - wyjaśniał w rozmowie z Radiem TOK FM Henryk Sikora z zakładowej "Solidarności". Chodzi o to, że zarząd spółki chce połączyć zakłady nowosądeckie z krakowskimi. - Tam pracuje kilkadziesiąt osób, nawet jeśli wszystkich nie zwolnią, to nie chcemy dojeżdżać do pracy do Krakowa - dodaje Sikora.
Do wieczora nie było wiadomo na pewno, czy kolejarze zrzeszeni w "Solidarności" zdecydują się wyjść na tory, czy też poprzestaną na pikiecie w ich pobliżu. Henryk Sikora twierdził jednak, że powtórzy się scenariusz sprzed kilku miesięcy, kiedy to blokada torów w tym samym miejscu na kilka godzin sparaliżowała połączenia kolejowe w południowo-wschodniej Polsce. - To czarny scenariusz - uważa Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKPPLK. - Cały czas negocjujemy ze związkowcami. Powinniśmy dojść do porozumienia i blokady nie będzie - nie miał wątpliwości.
Kolejarze są jednak mniej optymistyczni. W piśmie przesłanym do mediów informują, że przerwa w kursowaniu pociągów jednak nastąpi i przepraszają podróżnych za niedogodności.
Rzecznik Przewozów Regionalnych Piotr Olszewski o proteście dowiedział się od "Gazety". - Nie mamy informacji o utrudnieniach w czwartek. Gdyby do nich doszło, będziemy reagować na bieżąco - zapewnił.