- Nowy system w żaden sposób nie zagraża Rosji. Jest przeznaczony do zwalczanie rakiet średniego i krótszego zasięgu, czyli latających na odległość od 500 do 5500 km.
Rosja takich rakiet nie posiada. Zostały zniszczone na podstawie traktatu INF (Treaty on Intermediate Range Nuclear Forces), zawartego przez Moskwę i Waszyngton w 1987 roku - zauważył w rozmowie z PAP Litowkin, wiceszef magazynu "Niezawisimoje Wojennoje Obozrenije", wydawanego przez
dziennik "Niezawisimaja Gazieta".
- Rakiety SM-3 nie mogą przechwytywać rakiet strategicznych Rosji, takich jak Topol-M, RS-20 czy też dopiero wchodzących na uzbrojenie RS-24. Nie mówiąc o rakietach odpalanych z okrętów podwodnych - wyjaśnił.
Będzie spokojna reakcja Moskwy? Analityk wskazał, że sprawia to, iż "Rosja ze spokojem odnosi się do rozmieszczenia tych kompleksów w Europie". - Nie wiadomo wprawdzie, co będą zwalczały; rakiety posiadane przez
Iran czy Koreę Północną nie są w stanie dolecieć do Europy, w tym do Polski - podkreślił. - Po co są potrzebne w Polsce - to pytanie dla trzeźwo myślących wojskowych - dodał.
Litowkin zaznaczył, że "jest to jednak sprawa Polski i Stanów Zjednoczonych". - Jeśli Polska jest gotowa płacić za te rakiety, to proszę bardzo, niech płaci. Jeśli
USA gotowe są je rozmieszczać, to proszę bardzo, niech rozmieszczają. Dla Rosji nie ma w tym ani minusów, ani plusów - powiedział.
Rosja nie boi się Patriotów Analityk ocenił, że także rakiety Patriot, które również mają trafić do Polski, nie stanowią zagrożenia dla rosyjskiego potencjału odstraszania jądrowego.
- Baterie te zwalczają cele na odległość 120-150 km. Nie mogą mierzyć się z poważnymi rakietami. Zarówno SM-3, jak i Patrioty mają niską prędkość - od 2 do 3,5-4 km na sekundę. Rakiety strategiczne w początkowej fazie latają z prędkością co najmniej 7 km na sekundę. SM-3 i Patrioty nie zagrażają więc rosyjskim systemom odstraszania nuklearnego - wyjaśnił.
Wszystko to polityka i psychologia Zdaniem Litowkina, "cały ten problem ma jedynie aspekt psychologiczny". - Moskwie nie podoba się, że polscy politycy przy każdej sposobności próbują dokuczyć Rosji. Polska często się tak zachowuje - zaznaczył.
Analityk zwrócił też uwagę, że "przyjęcie na swoim terytorium obcych baz czy rakiet, to zawsze wystawienie się na cios". "Polacy starają się dowodzić wierności wobec USA przez manifestowanie gotowości do ponoszenia ofiar. W Rosji nie jest zrozumiałe, po co się to robi" - powiedział.