"Zero konkretów", "Trzeba ofensywy". Politycy o wizycie Bidena

mip, PAP
21.10.2009 , aktualizacja: 21.10.2009 16:04
A A A Drukuj
Konferencja prasowa Joe Bidena i Donalda Tuska Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Konferencja prasowa Joe Bidena i Donalda Tuska
Jak polscy politycy oceniają wizytę wiceprezydenta USA Joe Bidena w Polsce? Jak zwykle. Koalicja mówi, że Polska dzięki niej zyskała. Opozycja lamentuje, że konkretów brak, a wszystko jest tylko na pokaz.
Joe Biden i prezydent Lech Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Joe Biden i prezydent Lech Kaczyński
- Nie padły żadne konkrety. Jednak to było z góry wiadome - ocenia wizytę Joe Bidena wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych. Karol Karski z PiS nie dziwi się, że dziennikarze nie mogli zadawać pytań. - Jeszcze ktoś by o cokolwiek ważnego zapytał i wtedy trzeba by było powtarzać, że Polska bardzo się cieszy, że wiceprezydent Biden przyjechał, a Biden się cieszy, że jest w Polsce - dodał z przekąsem.

Musieli przysłać kogoś ważnego

Według posła PiS, Stany Zjednoczone po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji z umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej musiały do Polski wysłać ważnego przedstawiciele administracji. - Gdyby tak się nie stało oznaczałoby to zamrożenie stosunków. Ktoś musiał przyjechać i się trochę uśmiechać. Przyjechał wiceprezydent Biden, pouśmiechał się i nic dokładnie z tego więcej nie wynika - powiedział.

Uściski rąk też mają znaczenie

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski uważa z kolei, że wizyta Bidena pokazuje, że mamy partnerskie stosunki z USA. - Jesteśmy w NATO, którego głównym partnerem są Stany Zjednoczone, i pokazujemy, że działamy na rzecz obrony nie tylko USA, ale też Europy - przekonuje Żelichowski. Pytany o rezultaty, powiedział, że taka wizyta zwykle nie przynosi konkretów. - Ściskanie rąk przywódców daje przełożenie na grupy robocze, które pracują nad szczegółami - mówił szef klubu ludowców.

Teraz trzeba działać ofensywnie

- Nowa administracja amerykańska chyba zrozumiała, że popełniła kilka drobnych gaf w stosunku do Polski, stąd wizyta na tak wysokim szczeblu - mówi europoseł PO Krzysztof Lisek. - Oceniam tę wizytę bardzo pozytywnie, choć diabeł tkwi w szczegółach - zaznaczył. Europoseł zauważył, że podczas wizyty na tak wysokim szczeblu nie ustala się szczegółów w takich kwestiach jak nowy amerykański system antyrakietowy. Według szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzeja Halickiego z PO, cokolwiek co wzmacnia bezpieczeństwo Polski, należy ocenić na plus. - Teraz należy postępować ofensywnie, domagać się jak najwięcej, nie ulega wątpliwości, że jest to krok do przodu, a nie odwrotnie - podkreślił.

Podziel się