- Nie padły żadne konkrety. Jednak to było z góry wiadome - ocenia wizytę Joe Bidena wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych.
Karol Karski z
PiS nie dziwi się, że dziennikarze nie mogli zadawać pytań. - Jeszcze ktoś by o cokolwiek ważnego zapytał i wtedy trzeba by było powtarzać, że Polska bardzo się cieszy, że wiceprezydent Biden przyjechał, a Biden się cieszy, że jest w Polsce - dodał z przekąsem.
Musieli przysłać kogoś ważnego Według posła PiS, Stany Zjednoczone po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji z umieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej musiały do Polski wysłać ważnego przedstawiciele administracji. - Gdyby tak się nie stało oznaczałoby to zamrożenie stosunków. Ktoś musiał przyjechać i się trochę uśmiechać. Przyjechał wiceprezydent Biden, pouśmiechał się i nic dokładnie z tego więcej nie wynika - powiedział.
Uściski rąk też mają znaczenie Szef klubu
PSL Stanisław Żelichowski uważa z kolei, że wizyta Bidena pokazuje, że mamy partnerskie stosunki z
USA. - Jesteśmy w NATO, którego głównym partnerem są Stany Zjednoczone, i pokazujemy, że działamy na rzecz obrony nie tylko USA, ale też Europy - przekonuje Żelichowski. Pytany o rezultaty, powiedział, że taka wizyta zwykle nie przynosi konkretów. - Ściskanie rąk przywódców daje przełożenie na grupy robocze, które pracują nad szczegółami - mówił szef klubu ludowców.
Teraz trzeba działać ofensywnie - Nowa administracja amerykańska chyba zrozumiała, że popełniła kilka drobnych gaf w stosunku do Polski, stąd wizyta na tak wysokim szczeblu - mówi europoseł PO Krzysztof Lisek. - Oceniam tę wizytę bardzo pozytywnie, choć diabeł tkwi w szczegółach - zaznaczył. Europoseł zauważył, że podczas wizyty na tak wysokim szczeblu nie ustala się szczegółów w takich kwestiach jak nowy amerykański system antyrakietowy. Według szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzeja Halickiego z PO, cokolwiek co wzmacnia bezpieczeństwo Polski, należy ocenić na plus. - Teraz należy postępować ofensywnie, domagać się jak najwięcej, nie ulega wątpliwości, że jest to krok do przodu, a nie odwrotnie - podkreślił.