"Teraz my!" z Weroniką Pazurą było autoryzowane. Wycięto jedno zdanie

tan
21.10.2009 , aktualizacja: 21.10.2009 09:38
A A A Drukuj
Prowadzący Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Prowadzący "Teraz My" Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski
Prawnik Weroniki Marczuk-Pazury za zgodą prowadzących usunął jedno zdanie z nagranej do "Teraz my!" TVN wypowiedzi swojej klientki - informuje Presserwis. Do usunięcia doszło tuż przed emisją nagrania. Tylko pod takim warunkiem - autoryzacją nagrania przed emisją - oskarżona o przyjęcie łapówki celebrytka zgodziła się wystąpić w telewizji.
CO MÓWIŁA PAZURA W ''TERAZ MY!''? CZYTAJ>>>

- Autoryzacja była warunkiem, pod jakim Weronika Marczuk-Pazura zgodziła się na tę rozmowę - poinformował Tomasz Sekielski, zapytany przez Presserwis. Jedno zdanie zostało wycięte, po ingerencji prawnika. Chciał on też usunąć kolejne, ale autorzy programu go od tego odwiedli.

- Nie mogę powiedzieć, co wypadło, ale nie miało to merytorycznego wpływu na wywiad. Nie zostało wycięte żadne pytanie - zapewnia Sekielski.

Presserwis donosi, że widzowie nie zostali w żaden sposób poinformowani o ingerencji prawnika w treść programu. - Czytelnicy gazet też nie są uprzedzani, że czytają teksty, które były autoryzowane - odpiera zarzuty Sekielski.

Autoryzacja nie jest standardowym zwyczajem w tym programie. Zapytany o to, czy każdy gość może liczyć na taki komfort, Andrzej Morozowski odpowiada: "Nie każdy". - Tylko osoby w sytuacji procesowej, kiedy uważamy, że mają opinii publicznej do powiedzenia rzeczy tak ważne, iż powinny wystąpić w naszym programie, a one boją się, że powiedzą coś, co w sądzie mogłoby im zaszkodzić - powiedział.

"Wygląda to na faworyzowanie swoich ludzi"

- Konsultowanie materiału z prawnikiem rozmówcy i wycinanie czegokolwiek z rozmów z gośćmi takiego programu jak "Teraz my!" jest dwuznaczne, bo widz o tym nie wie. W jego świadomości ten program jest na żywo - komentuje dla Presserwisu Amelia Łukasiak, była dyrektor programów informacyjnych telewizji Puls. - Rolą dziennikarza nie jest chronienie osób zapraszanych do studia, lecz dochodzenie do prawdy i zdobywanie informacji. Nie można też dostosowywać metod pracy do gościa. Przecież teraz każdy polityk może poprosić o nagranie rozmowy, a potem wyciąć zdanie, które mogłoby mu zaszkodzić. Autoryzacja, zabieg nieznany na Zachodzie, jest tu absurdem - cytuje Łukasiak Presserwis. - W przypadku Weroniki Marczuk-Pazury problem jest tym większy, że jest ona kojarzona z TVN. Wygląda to więc na faworyzowanie swoich ludzi - dodaje. Weronika Marczuk-Pazura była jurorką czterech edycji show TVN "You Can Dance - Po prostu tańcz".

- Zaprosiłem ciekawego gościa i poruszyłem ważny temat. Moja praca podlega ocenie widzów - mówi Tomasz Sekielski. Widzowie rzeczywiście dopisali. Wydanie "Teraz my!" z 19 października miało o ponad połowę większą widownię niż średnia programu w tym sezonie: oglądało je 2,55 mln osób, podczas gdy średnia od początku września jest o 900 tys. widzów mniejsza (AGB Nielsen Media Research) - przypomina Presserwis.

Podziel się