"Wielu oficerów służby czynnej i emerytowanych mówi, że niepokoją się, iż prezydent działa zbyt wolno i niepotrzebnie ulega wpływom politycznych doradców w Białym Domu" - pisze
dziennik, sympatyzujący z demokratyczną administracją.
Gazeta cytuje m.in. byłego oficera korpusu piechoty morskiej Nathaniela C. Flicka, który doradzał Obamie w czasie jego kampanii prezydenckiej w zeszłym roku. Powiedział on, że w wojsku "zbiera się na burzę z piorunami" z powodu niezdecydowania prezydenta.
W zeszłym tygodniu dowódca czołowej organizacji kombatanckiej Veterans of Foreign Wars (Weterani Zamorskich Wojen) Thomas Treadwell skrytykował wahania prezydenta. "Ekstremiści wyczuwają słabość w amerykańskim rządzie" - napisał.
Dowódca chce wzmocnień Dziś rzecznik Białego Domu Robert Gibbs powiedział, że Obama "w ciągu kilku tygodni" podejmie decyzję, czy wysłać do Afganistanu 40 tysięcy nowych wojsk.
Takiego wzmocnienia wojsk chce dowódca sił
USA i NATO w Afganistanie, generał Stanley McChrystal. We wrześniu jego raport w tej sprawie przeciekł do prasy, co było pierwszym sygnałem, że istnieje spór w sprawie dalszej strategii w Afganistanie między wojskowymi w Pentagonie a cywilnymi członkami kierownictwa administracji.
Ci ostatni zdają się ulegać naciskom Demokratów w Kongresie, którzy są zdecydowanie przeciwko zwiększaniu liczby wojsk amerykańskich ponad obecne 68 tysięcy. W liczbę tę wchodzi już około 20 tysięcy żołnierzy wysłanych na polecenie Obamy w tym roku.
Zwiększenie posiłków nie poprawiło na razie złej sytuacji - straty sił USA i NATO znacznie wzrosły w tym roku,
talibowie zyskują teren.
"Obama się niekonsultuje" Przeciwko eskalacji wojny wypowiedzieli się najważniejsi politycy demokratyczni w Kongresie, m.in. przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Senatu Carl Levin i przewodniczący senackiej Komisji Spraw Zagranicznych John Kerry.
Ten ostatni powiedział w niedzielę, że z decyzją co do dodatkowych wojsk należy poczekać do powtórnych wyborów prezydenckich w Afganistanie, które odbędą się na początku listopada.
Kerry'ego skrytykowali Republikanie, a we wtorek minister obrony Robert Gates powiedział, że decyzja o wojskach nie powinna czekać na wybory.
Dowódcom wojsk nie podoba się również, że Obama nie konsultuje się z nimi bezpośrednio w sprawie wojny, tak jak to robił były prezydent
George Bush, który regularnie naradzał się z ówczesnym dowódcą sił w Iraku, generałem Davidem Petraeusem.