PO chce zacząć sejmowe śledztwo od 2003 roku. To wtedy, za rządów
SLD, powstała tzw. ustawa hazardowa. Potem, w 2006 roku, za rządów Prawa i Sprawiedliwości pojawił się problem dopłat do automatów o niskiej wygranej. Platforma chce zakończyć śledztwo na ostatnich wydarzeniach, czyli tzw. afery hazardowej. Szef klubu PO Grzegorz Schetyna mówi, że komisja powinna liczyć siedem osób. W jej skład miałoby wejść trzech polityków z Platformy, dwóch z PiS, po jednym z Lewicy i
PSL.
Kto szefem komisji? Na razie nie wiadomo, kto miałby kierować pracami. Schetyna ma nadzieję, że przyszły szef komisji będzie równie dobry w swojej roli, jak Tomasz Nałęcz.
Biernacki na czele komisji hazardowej? Czytaj tutaj Ówczesny wicemarszałek Sejmu przewodniczył komisji ds. afery Rywina. Zdaniem rzecznika PiS Mariusza Błaszczaka, na czele komisji hazardowej powinien stanąć polityk opozycji. -
Platforma Obywatelska nie powinna być sędzią we własnej sprawie - mówi poseł.
Są już projekty opozycji Projekty uchwał o powołanie tzw. komisji hazardowej złożyły już kluby Lewicy i PiS. Według projektu PiS komisja miałaby zbadać nieprawidłowości działań parlamentarzystów, członków rządu oraz pracowników administracji rządowej podczas prac nad projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Komisja miałaby też wyjaśnić okoliczności ujawnienia tajemnicy państwowej o przebiegu postępowania prowadzonego przez CBA. Z kolei wniosek Lewicy obejmuje m.in. zakres i charakter nieformalnych relacji między politykami i przedstawicielami administracji państwowej a przedstawicielami branży hazardowej. Rzecznik PiS uważa, że komisja może się zająć także wydarzeniami poprzednich lat, jednak najpierw powinna zbadać, co działo się w tym roku z udziałem polityków PO zamieszanych w aferę hazardową.