Zalewski dodaje, że
Prokuratura Krajowa zbada w ramach nadzoru służbowego poprawność działań Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która udostępniła nagrania rozmów dziennikarzy na potrzeby prywatnego procesu wiceszefa
ABW Jacka Mąki z "Rzeczpospolitą".
Czy działania prokuratorów były prawidłowe Prokurator krajowy zapowiedział też, że Biuro do spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej zbada akta Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która zajmowała się dotychczas tą sprawą. Śledczy ustalą czy doszło do przestępstwa przy udostępnieniu materiałów z podsłuchów osobom niezwiązanym z postępowaniem i czy służbowe działania prokuratorów były prawidłowe. Zbadane zostaną także akta Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz, która prowadzi sprawę wiążącą się z tematem.
Kto ma dostęp do materiałów ze śledztw Edward Zalewski poinformował też, że Prokuratura Krajowa zaczęła sprawdzać, czy wcześniej prokuratury nie wydawały zezwoleń na zapoznawanie się z materiałami śledztwa przez osoby, które nie są stronami postępowania przygotowawczego. Od 2007 roku zanotowano co najmniej kilkanaście przypadków, gdy wydano je osobom prywatnym, dziennikarzom, parlamentarzystom, radcom prawnym, radcom prokuratorii, organom ubezpieczeniowym oraz państwowym organom finansowym.
"W Polsce zbyt łatwo zakłada się podsłuchy" "Rzeczpospolita" twierdzi, że to ABW nagrała rozmowę jej dziennikarza Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego z
TVN, prowadzoną z telefonu Wojciecha Sumlińskiego. Gazeta kwestionuje dopuszczalność udostępnienia materiałów ze śledztwa pełnomocnikowi Mąki. Nie było podsłuchu dziennikarzy, lecz wyłącznie podejrzanego o korupcję Wojciecha S. - zapewniają prokuratura, ABW i rzecznik rządu.
PiS chce, by sprawę zbadała speckomisja; działania zapowiada RPO. Premier Donald Tusk zapowiedział już kontrolę w sprawie, bo "zbyt łatwo w Polsce zakłada się podsłuchy i je upublicznia".