Poprawkę do obowiązującego kodeksu karnego, która zakłada, że za produkcję oraz posiadanie w celu rozpowszechniania materiałów propagujących treści totalitarne, faszystowskie, a także wszelkie nośniki o treści komunistycznej będzie grozić kara nawet do dwóch lat więzienia
Sejm przyjął we wrześniu. Teraz projekt jest w Senacie, potem trafi do prezydenta.
Jak podaje
TVP Info, prof. Iwiński zamówił ekspertyzę, która ma przekonać senatorów do odrzucenia przepisu. - Nie znam innego kraju europejskiego, w którym funkcjonowałoby takie kuriozum. Za to w wielu europejskich państwach funkcjonują partie komunistyczne - mówi poseł Iwiński. - W dodatku nie sprecyzowano, co dokładnie jest symbolem komunistycznym. Czy oznacza to, że dwa lata więzienia grożą za noszenie koszulki z Che Guevarą albo sprzedaż dzieł Marksa? - pyta poseł.
Nowe przepisy niepokoją nie tylko Iwińskiego. We wrześniu w TVP Info Igor Zalewski pytał byłego premiera Leszka Millera o stosunek do tych poprawek do Kodeksu karnego. Wszyscy zgodzili się, że legalne powinno być noszenie ubrań z socjalistycznymi atrybutami. Jednak prowadzący poszedł dalej.
- Załóżmy, że wyciągnąłbym tutaj koszulkę z Goeringiem i dres ze swastyką i czy mówilibyście to samo - zapytał Igor Zalewski.
- Sądziłem, że zaprosił mnie pan po to, by rozmawiać o poważnych sprawach. To nie jest ani ciekawe ani istotne. Ja może podziękuję - skończył rozmowę Miller, po czym wyszedł ze
studia.
Przepis nie podoba się też niektórym przedsiębiorcom. Wiele słynnych polskich pubów i restauracji stylizowanych jest na czasy PRL-u. Bistro Aurora w Karpaczu, słynące z pysznego jedzenia, to wręcz minimuzeum socrealizmu. Nawet na stronie internetowej są podobizny Lenina i Stalina. Na ścianach lokalu też wiszą ich portrety, a także sztandary i ordery. "Kulinarni Towarzysze wszystkich Partii łączmy się!" - tak lokal zaprasza w swoje podwoje.