- Richard i Mayumi Heene przygotowali dla nas niezły show, a my to kupiliśmy - powiedział szeryf Jim Alderden. - Mamy dowody na to, że sprawa została upozorowana po to, by przynieść tym ludziom rozgłos być może potrzebny by wziąć udział w jakiś reality show - dodał.
Na razie rodzinie "balonowego chłopca" nie postawiono konkretnych zarzutów. Jego rodzice nie zostali też aresztowani. Państwo Heene mogą jednak zostać skazani za współudział w przestępstwie przeciwko nieletniemu oraz za składanie fałszywych zeznań przed funkcjonariuszami. Za takie przestępstwa grozi kara do sześciu lat pozbawienia wolności i grzywna w wysokości 500 tys. dolarów.
"Zrobiliśmy to dla show"
W czwartek rodzice 6-latka postawili na nogi całe Stany Zjednoczone, podnosząc alarm, że ich sześcioletni synek, Falcon, odleciał balonem w kształcie latającego talerza, zacumowanym przed domem.
W pięć godzin po rozpoczęciu gorączkowych poszukiwań balonu, który przeleciał 80 kilometrów nad północną częścią stanu Kolorado, zanim wylądował, chłopiec odnalazł się w garażu swego domu, gdzie przebywał przez cały czas, o czym rodzina podobno nie wiedziała.
Wątpliwości, jak było naprawdę, pojawiły się podczas wywiadu, który ekipa telewizyjna przeprowadzała z Richardem i Mayumi Heene oraz trójką ich dzieci. Gdy dziennikarz zapytał Falcona, dlaczego, siedząc w garażu, nie odpowiadał na wołania rodziców i swych dwóch braci, chłopiec miał odpowiedzieć zdziwiony, kierując się w stronę rodziców: "Przecież powiedzieliście, że to wszystko robimy dla show".
Stanowy kanał telewizyjny TLC ujawnił, że ojciec chłopca kilkakroć zabiegał o zrealizowanie przez tę stację programu telewizyjnego z wykorzystaniem zbudowanego przezeń amatorskiego balonu w kształcie UFO, jednak za każdym razem mu odmawiano.
Ludzie telewizji
Rodzina Richarda Heene'a, happenara i łowcy burz ma spore doświadczenie w występach telewizyjnych. Heene'owie wzięli udział w reality show "Zamiana żon". Para poznała się w jednej ze szkół aktorskich w Hollywood.
Szeryf z Kolorado zapowiedział, że dom państwa Heene zostanie przeszukany. Śledczy mają sprawdzić ich komputery, billingi oraz wyciągi z kont bankowych. Pracownicy opieki społecznej mają ocenić, czy rodzice zapewniali dzieciom należytą opiekę.