J. Kaczyński: Mąka w sposób oczywisty złamał prawo

mm, PAP
17.10.2009 , aktualizacja: 17.10.2009 23:57
A A A Drukuj
- Wiceszef ABW Jacek Mąka, wykorzystując nagrania rozmów telefonicznych Wojciecha Sumlińskego z dziennikarzami, w sposób oczywisty złamał prawo - stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński. Także według posła PO Jarosława Gowina, zakładanie podsłuchów dziennikarzom "nie mieści się w standardach państwa prawa".
Jarosław Gowin
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Jarosław Gowin
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Bogdan Rymanowski i Cezary Gmyz
Bogdan Rymanowski i Cezary Gmyz
RAPORTY
Podsłuchy ABW - raport specjalny>>

- Tę sprawę trzeba wyjaśnić, bo prawo złamano z całą pewnością. (...) Nie wiem, czy podsłuch był legalny, natomiast to, co uczyniono dalej z tymi taśmami, to jest kolejna demonstracja tej ekipy, że prawa nie przestrzega i nie ma zamiaru przestrzegać - powiedział dziennikarzom J. Kaczyński.

Prezes PiS pytany, czy według niego wiceszef ABW złamał prawo, wykorzystując nagrania z podsłuchów w sprawie cywilnej odparł, że "w oczywisty sposób złamał". - Te materiały nie są w oczywisty sposób do użytku prywatnego. Procesy cywilne to jest prywatna sprawa. W momencie, kiedy ktoś wytacza proces cywilny to nawet, gdyby był prezydentem państwa, w tym przypadku jest tylko obywatelem i stroną sądowego sporu, gdzie wszyscy są równi. To jest kryzys państwa, kryzys władzy, tego rządu i Donalda Tuska - podkreślił J. Kaczyński.

"Wyjaśnić do końca"

W ocenie posła PO Jarosława Gowina, jeżeli prawdą są zarzuty "Rzeczpospolitej", że ABW zakładało podsłuchy dziennikarzom, to takie działanie należy z całą pewnością wyjaśnić.

- Ta sprawa musi być wyjaśniona do końca dlatego, że nielegalne podsłuchy zakładane jeszcze w dodatku przez jedną ze służb, a tak brzmią oskarżenia pod adresem ABW, to jest coś, co absolutnie nie mieści się w standardach państwa prawa, zwłaszcza jeżeliby te podsłuchy zakładane były dziennikarzom - powiedział dziennikarzom Gowin.

"Rymanowski nas nie interesował"

Zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie Robert Majewski zapewnił, że podsłuch w śledztwie dotyczącym próby handlu tajnymi dokumentami z weryfikacji WSI, był stosowany wobec podejrzanego Wojciecha S., a nie wobec rozmawiających z nim dziennikarzy.

"Rymanowski nas nie interesował" - czytaj>>

Również ABW oświadczyła, że nie podsłuchiwała Rymanowskiego i Gmyza, a stenogramy przytoczone przez "Rz" zostały odtajnione nie na żądanie funkcjonariuszy ABW, lecz - zgodnie z prawem - przez prokuratora. Prokuratura zapewniła też, że udostępnienie części dokumentów prawnikowi Mąki było zgodne z prawem i odbyło się po odtajnieniu dokumentów, kiedy także podejrzani mogli się już zapoznać z materiałem dowodowym.

Sam Mąka przesłał oświadczenie, w którym wyjaśnił, że jego pełnomocnik wystąpił o dokumenty z postępowania karnego wobec Wojciecha S. i Aleksandra L. w związku z procesem o ochronę dóbr osobistych i uzyskał dostęp do nich zgodnie z kodeksem postępowania karnego. Według Mąki, udostępnione jego pełnomocnikowi dokumenty mają znaczenie dla oceny wiarygodności pozwanego przezeń Gmyza.

Podziel się