Podsłuchy ABW - raport specjalny>> - Tę sprawę trzeba wyjaśnić, bo prawo złamano z całą pewnością. (...) Nie wiem, czy podsłuch był legalny, natomiast to, co uczyniono dalej z tymi taśmami, to jest kolejna demonstracja tej ekipy, że prawa nie przestrzega i nie ma zamiaru przestrzegać - powiedział dziennikarzom J. Kaczyński.
Prezes
PiS pytany, czy według niego wiceszef
ABW złamał prawo, wykorzystując nagrania z podsłuchów w sprawie cywilnej odparł, że "w oczywisty sposób złamał". - Te materiały nie są w oczywisty sposób do użytku prywatnego. Procesy cywilne to jest prywatna sprawa. W momencie, kiedy ktoś wytacza proces cywilny to nawet, gdyby był prezydentem państwa, w tym przypadku jest tylko obywatelem i stroną sądowego sporu, gdzie wszyscy są równi. To jest kryzys państwa, kryzys władzy, tego rządu i Donalda Tuska - podkreślił J. Kaczyński.
"Wyjaśnić do końca" W ocenie posła PO Jarosława Gowina, jeżeli prawdą są zarzuty "Rzeczpospolitej", że ABW zakładało podsłuchy dziennikarzom, to takie działanie należy z całą pewnością wyjaśnić.
- Ta sprawa musi być wyjaśniona do końca dlatego, że nielegalne podsłuchy zakładane jeszcze w dodatku przez jedną ze służb, a tak brzmią oskarżenia pod adresem ABW, to jest coś, co absolutnie nie mieści się w standardach państwa prawa, zwłaszcza jeżeliby te podsłuchy zakładane były dziennikarzom - powiedział dziennikarzom Gowin.
"Rymanowski nas nie interesował" Zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie Robert Majewski zapewnił, że podsłuch w śledztwie dotyczącym próby handlu tajnymi dokumentami z weryfikacji
WSI, był stosowany wobec podejrzanego Wojciecha S., a nie wobec rozmawiających z nim dziennikarzy.
"Rymanowski nas nie interesował" - czytaj>> Również ABW oświadczyła, że nie podsłuchiwała Rymanowskiego i Gmyza, a stenogramy przytoczone przez "Rz" zostały odtajnione nie na żądanie funkcjonariuszy ABW, lecz - zgodnie z prawem - przez prokuratora.
Prokuratura zapewniła też, że udostępnienie części dokumentów prawnikowi Mąki było zgodne z prawem i odbyło się po odtajnieniu dokumentów, kiedy także podejrzani mogli się już zapoznać z materiałem dowodowym.
Sam Mąka przesłał oświadczenie, w którym wyjaśnił, że jego pełnomocnik wystąpił o dokumenty z postępowania karnego wobec Wojciecha S. i Aleksandra L. w związku z procesem o ochronę dóbr osobistych i uzyskał dostęp do nich zgodnie z kodeksem postępowania karnego. Według Mąki, udostępnione jego pełnomocnikowi dokumenty mają znaczenie dla oceny wiarygodności pozwanego przezeń Gmyza.