Giertych: ABW ma stenogramy moich rozmów z Sumlińskim

us gazeta.pl
17.10.2009 , aktualizacja: 18.10.2009 11:41
A A A Drukuj
Roman Giertych, który był pełnomocnikiem, Wojciecha Sumlińskiego powiedział w TVN24, że ABW dysponuje stenogramami jego rozmów z Sumlińskim. To kolejna odsłona tzw. afery podsłuchowej. Wcześniej "Rzeczpospolita" i "Polska The Times" informowały o podsłuchiwaniu rozmów dziennikarzy Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza.
Roman Giertych
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Roman Giertych
RAPORTY
Giertych powiedział, że w tym czasie, kiedy telefon Sumlińskiego był na podsłuchu, rozmawiał z nim wielokrotnie. Mecenas podkreślił, że rozmowy adwokata z jego klientem są objęte tajemnicą. Zapowiedział, że w poniedziałek złoży zawiadomienie do prokuratury.

Giertych podjął się obrony Wojciecha Sumlińskiego w maju2008 r. Dziennikarz podejrzany był o płatną protekcję wobec byłego oficera WSI. Obaj wcześniej pracowali przy sprawie Popiełuszki - Sumliński napisał książkę o kulisach zabójstwa księdza.

ABW podsłuchiwała też Rymanowskiego i Gmyza

To kolejna odsłona tzw. afery podsłuchowej, która zaczęła się od sobotnich publikacji "Rzeczpospolitej" i dziennika "Polska The Times", które poinformowały, że ABW nagrała rozmowę dziennikarza "Rzeczpospolitej" Cezarego Gmyza oraz Bogdana Rymanowskiego z TVN, prowadzoną z telefonu Wojciecha Sumlińskiego.

Według "Rz" niezgodne z prawem było to, że nie zniszczono zapisów z podsłuchów rozmów, które nie miały związku ze sprawą. Gazeta kwestionuje też dopuszczalność udostępnienia materiałów ze śledztwa pełnomocnikowi zastępcy szefa ABW Jacka Mąki w związku z procesem cywilnym, jaki Mąka wytoczył "Rzeczpospolitej".

"Rymanowski nas nie interesował"

Prokurator Robert Majewski na specjalnej konferencji prasowej tłumaczył, że podsłuchiwano jedynie Sumlińskiego, wobec którego toczy się śledztwo ws. powoływania się na wpływy w komisji weryfikacyjnej WSI i ujawnienia tajemnicy państwowej.

Wyjaśniał, że stenogramów nie zniszczono, ponieważ wiążą się ze sprawą karną, stwierdził też, że udostępnienie części dokumentów prawnikowi Mąki było zgodne z prawem.

Majewski mówił, że dla prokuratury liczyła się jedynie treść rozmów . - Nie interesowało nas, kto jest rozmówcą podejrzanego Wojciecha S. - mówił.

Podziel się