"Times": Francuzi zginęli pod Kabulem przez Włochów

mar, PAP
15.10.2009 , aktualizacja: 15.10.2009 11:31
A A A Drukuj
Wykonane 20 sierpnia 2008 roku zdjęcie rannego francuskiego żołnierza zabieranego do szpitala. Podparyskie lotnisko Orly Fot. MICHEL EULER AP Wykonane 20 sierpnia 2008 roku zdjęcie rannego francuskiego żołnierza zabieranego do szpitala. Podparyskie lotnisko Orly
Dziesięciu francuskich żołnierzy zginęło w sierpniu 2008 roku w zasadzce niedaleko Kabulu, ponieważ Włosi nie poinformowali ich, że wcześniej płacili talibom za utrzymanie spokoju w regionie - poinformował w czwartek brytyjski dziennik "The Times". Włoski rząd uznał doniesienia gazety za "całkowicie bezpodstawne".
7 stycznia 2008 r. Francuscy żołnierze zmierzają na otwarcie zbudowanego przez siebie mostu w okręgu Farza na północ od Kabulu
Fot. Musadeq Sadeq AP
7 stycznia 2008 r. Francuscy żołnierze zmierzają na otwarcie zbudowanego przez siebie mostu w okręgu Farza na północ od Kabulu
19 sierpnia 2008, francuski pojazd opancerzony zmierza w kierunku bitwy toczonej w Surobi. Oddział Francuzów wpadł w zasadzkę blisko 200 talibów
Fot. Rafiq Maqbool AP
19 sierpnia 2008, francuski pojazd opancerzony zmierza w kierunku bitwy toczonej w Surobi. Oddział Francuzów wpadł w zasadzkę blisko 200 talibów
Według "Timesa", włoskie tajne służby potajemnie przekazywały dowódcom talibskim oraz lokalnym watażkom dziesiątki tysięcy dolarów na utrzymanie spokoju w okręgu Surobi, za który odpowiadały włoskie wojska, zanim zastąpiły je siły francuskie.

"Przedstawiciele zachodnich (wojsk) twierdzą, że ponieważ Francuzi nic nie wiedzieli o opłacaniu talibów, dokonali błędnej oceny zagrożenia, co miało katastrofalne konsekwencje" - pisze "The Times".

Jak informuje dziennik, o przekazywaniu łapówek talibom, co zatajono przed przybywającymi do Surobi siłami francuskimi, dowiedzieli się przedstawiciele zachodnich wojsk.

"Przedstawiciele amerykańskiego wywiadu osłupieli, kiedy dowiedzieli się, na podstawie podsłuchiwanych rozmów telefonicznych, że Włosi przekupywali bojowników, szczególnie w prowincji Herat na zachodzie kraju" - pisze dziennik. Dodaje, że "w czerwcu 2008 roku, na kilka tygodni przed zasadzką (na Francuzów w okręgu Surobi), ambasador USA w Rzymie wystosował do rządu (Silvio) Berlusconiego protest dyplomatyczny w sprawie zarzutów dotyczących takich praktyk".

Francuzi liczyli na obronę z powietrza

Ponieważ Francuzi nie wiedzieli o praktykach stosowanych przez Włochów, byli stosunkowo słabo uzbrojeni i liczyli na obronę z powietrza, kiedy wpadli w zasadzkę przygotowaną przez 170 ciężko uzbrojonych rebeliantów - pisze "Times".

Sierpniowy atak przeprowadzili talibowie z rebelianckiej frakcji Hezb-e-Islami (Partia Islamska).

"Można usprawiedliwić przekupywanie lokalnych grup (...) w celu zmniejszania poziomu przemocy, lecz szaleństwem jest nieinformowanie o tym własnych sojuszników" - powiedział wysoki przedstawiciel NATO, cytowany przez dziennik.

Tymczasem włoski rząd uznał doniesienia brytyjskiej gazety za "całkowicie bezpodstawne". "Rząd Berlusconiego nigdy nie wydał zgody (...) na opłacanie członków talibskiej rebelii w Afganistanie i nie ma wiedzy o ewentualnych inicjatywach tego typu (podejmowanych) przez poprzedni rząd" - napisano w oświadczeniu Pałacu Chigi, gdzie mieści się siedziba włoskiego premiera.

Podziel się