Gorąca dyskusja w Poranku Radia TOK FM. - Sprawa odwołania Kamińskiego pokazuje, że w Polsce demokracja jest bardzo słaba - uważa publicysta "Rzeczpospolitej" Piotr Semka. Według Agaty Nowakowskiej z "GW" ostatnie wydarzenia pokazały, że "CBA nie jest nam do niczego potrzebne".
Humoru Semce nie poprawia nawet groźba postawienia premiera przed Trybunałem Stanu. - Powinien stanąć a nie stanie, bo żadne z polityków nigdy nie stanął. W warunkach polskich pewne instytucje nie działają. To kpina - ocenił publicysta.
Dla Nowakowskiej ważniejsze niż to, czy premier złamał prawo są motywy którymi kierował się Kamiński ujawniając afery hazardowej i stoczniowej. - Mieliśmy próbę destabilizowania sytuacji w państwie. Z działaniem na rzecz PiS-u. Mieliśmy służbę specjalną, na czele której stał funkcjonariusz partyjny Prawa i Sprawiedliwości i zastawiał pułapki na premiera - mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej".
"Każdy ma prawo zgłupieć"
CBA ujawniała afery, żeby zapewnić sukces wyborczy Prawu i Sprawiedliwości. Tak przynajmniej uważa ekonomista Waldemar Kuczyński, członek rządu Tadeusza Mazowieckiego. - To jest zamach na państwo z wykorzystaniem prowokacji. Po to żeby wzbudzić w społeczeństwie złe nastroje i żeby na tej fali zafundować nam państwo śledczych, które mieliśmy przez dwa lata. W żadnym państwie demokratycznym bezpieka nie może dominować nad państwem - bo to droga do chwycenia wszystkich nas za mordę - grzmiał Kuczyński w Poranku Radia TOK FM. Publicysta nie ma wątpliwości, że wina za ostatnie wydarzenia leży też... po stronie Platformy Obywatelskiej. - To ich wielka wina i wina premiera Tuska, że tę kobrę zostawił na stanowisku. Każdy ma prawo zgłupieć - ważne żeby zgłupiał na chwilę - dodał Waldemar Kuczyński.
"Zastawiono sporo pułapek na PO"
- Skoro premier utrzymał Kamińskiego tak długo na stanowisko, to teraz każda decyzja obraca się przeciwko niemu - zauważa Anna Marszałek z "Dziennika Gazeta Prawna".
Zdaniem publicystki zmiana na stanowisku szefa CBA nie zakończy serialu afer, które uderzają w Platformę Obywatelską. - Może się okazać, że jeżeli nowy szef będzie chciał zrezygnować z prowadzenia takich spraw PiS będzie mówić "proszę bardzo - chcą ukryć aferę, nowy szef nie chce ścigać korupcji, gwarantem walki z korupcją był tylko Mariusz Kamiński" - mówiła.
Marszałek zwróciła tez uwagę na to, że odwołanego już Kamińskiego... będzie trzeba odwołać jeszcze raz. Wszystko przez wątpliwości prawne. - Prawnicy mogą mieć wątpliwości co do sprawy opinii prezydenta. Kto wie czy nie przeważy opinia tych prawników, którzy uznają że ze względów formalnych decyzja jest nieważna. Wtedy zdaniem dziennikarki "premier pewnie będzie musiał jeszcze raz wystąpić o dowołanie i czekać na opinię".