Schetyna, który odszedł z rządu z powodu wybuchu "afery hazardowej" krytykował dziś sposób działania CBA. - Widać, jak te materiały sa wyrzucane. Jak tworzy się taka polityczna atmosferę i zapotrzebowanie na wojnę. Że afera - a naprawdę nic nie ma. Jak z afera stoczniową - dziś już jej nie ma, choć w weekend była na paskach wszystkich telewizji. A to wszystko za sprawą CBA - mówił Schetyna odnosząc się do "afer" stoczniowej i hazardowej.
Jego zdaniem, audyt, który wkrótce rozpocznie się w CBA, powinien wykazać, czy
Mariusz Kamiński miał prawo do prowadzenia części działań, m.in. czy miał zgodę prokuratury na podsłuchiwanie rozmów polityków. - Jeśli miał zgodę na podsłuchiwanie tych biznesmenów, którzy rozmawiali z Chlebowskim, oczywiście, że miał prawo.
Schetyna podkreślił też, że kolejna sprawą do wyjaśnienia jest to, w jaki sposób materiały operacyjne trafiły do mediów, np. części stenogramów dotyczących afery hazardowej - do "Rzeczpospolitej".
Co Schetyna ma do powiedzenia nt. własnej roli w "aferze hazardowej" m.in. znajomości z Ryszardem Sobiesiakiem. - To znajomość, która jest zaszłością historyczną z 2003 roku - powiedział. Według dzisiejszej publikacji "Polski" jest inaczej:
dziennik opublikował dziś pochodzące od CBA stenogramy rozmowy Schetyny z Sobiesiakiem w 2008 roku.
- Jestem zaskoczony, bo jej nie pamiętam, ona jest sprzed ponad roku - mówił w "Kropce nad i" Schetyna. Zaprzeczył też, by rozmawiał z Sobiesiakiem nt. ustawy hazardowej.
- Nie przeklina pan? - padło pytanie. Ze stenogramów wynika, że tak. - W taki sposób nie - Schetyna na to.