Policja chowa się w śmietniku dla tysięcy złotych

kad
13.10.2009 , aktualizacja: 13.10.2009 13:48
A A A Drukuj
Lubelska drogówka chowa swój fotoradar w przydrożnych śmietnikach. Efekt? 1200 mandatów w dwa dni. - Policji zależy tylko na zbijaniu kasy - uważają kierowcy.
Od 1 lipca kierowcy rzadziej będą widywać takie znaki
Od 1 lipca kierowcy rzadziej będą widywać takie znaki
O najnowszym pomyśle lubelskiej policji poinformował wtorkowy "Dziennik Wschodni". Zdjęcie zamaskowanego fotoradaru ukrytego w pojemniku na śmiecie przy al. Spółdzielczości Pracy w Lublinie przysłał do redakcji czytelnik. Urządzenie ukryte w śmietniku, pracowało też przez dwa dni weekendu przy ruchliwych lubelskich ulicach Sikorskiego, Witosa, al. Spółdzielczości Pracy i al. Kraśnickiej.

Urządzenie w ciągu dnia działało bez lampy błyskowej. Kierowcy nawet nie zauważyli, że są fotografowani.

- To jest bez sensu, bo policji wcale nie chodzi o działanie prewencyjne, a jedynie o robienie kasy - mówią kierowcy.

Wątpliwości ma też biuro ruchu drogowego KGP. - Policjanci narażają drogi sprzęt na zniszczenie, bo ktoś przypadkowo może wjechać w śmietnik stojący przy drodze - zauważa w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" Marek Kąkolewski z komendy głównej.

- Mam wątpliwości, czy maskowanie fotoradaru spełnia funkcję prewencyjną. Być może trzeba było oznaczyć rejon działania takiego fotoradaru tablicami ostrzegającymi z elektronicznym pomiarem prędkości. Co zresztą zaleca, ale nie wymaga, Unia Europejska - dodaje Kąkolewski.

O to jak ukryty fotoradar ma odstraszać od przekraczania prędkości zapytaliśmy lubelską policję?

- Nie traktujemy go jako maszynki do robienia pieniędzy. Chcieliśmy tylko zbadać skalę zjawiska - z jaką prędkością jeżdżą kierowcy po mieście, gdzie jest ograniczenie do 50 km/ h. Wyniki są zastraszające - mówi Renata Laszczka - Rusek z biura prasowego KWP w Lublinie. Wskazuje jednocześnie, że teraz ponad 1200 kierowców dostanie mandaty za zbyt szybką jazdę.

Podziel się